Splinter Cell Centre - SCC
  
Strona Główna ::  Forum ::  Artykuły ::  Linki
Sierpień 16 2017 19:33:27 
 
Nawigacja
Strona Główna
Forum
Artykuły
FAQ
Kontakt
Galeria
Szukaj
Linki
Redakcja
Partnerzy
Wymiana/bannery
Info

Tom Clancy
Ubisoft
Cenega
Porady ogólne
Tryby wizyjne
Sam Fisher
Irving Lambert
Anna Grimsdóttír
William Redding
Michael Ironside
Mapa
Polskie Klany
Plan Wydawniczy
Relacja z UbiDays08

DeviantART
SC Books

"Sojusz zła" - recenzja
"Kolekcjoner" - recenzja
SC: Conviction

Zapowiedź
Recenzja (PC)
Movies
Galeria
Conviction na E3
SC: Double Agent

O grze
Interfejs
Recenzja (XBOX)
Recenzja (PC)
Postacie
Wymagania sprzętowe
Hacking
Fabuła
Movies
Tryb multiplayer
Achievementy
Pasek zaufania
Rodzaje zakończeń
Video solucje (PC, X360)
Video solucje (Xbox)
Galeria
Promocja

SC: Essentials

O grze
Fabuła
Movies
Cheats
Galeria

SC: Chaos Theory

O grze
Interfejs
Recenzja (PC)
Recenzja (N-gage)
Wymagania sprzętowe
Fabuła
Wyposażenie
Włamywanie się
Hacking
Versus
Movies
Cheats
Video solucje
Galeria

SC: Pandora Tomorrow

O grze
Recenzja
Wymagania sprzętowe
Wyposażenie
Fabuła
Postacie
Movies
Cheats
Poradnik
Video solucje
Galeria

Splinter Cell

O grze
Recenzja
Wymagania sprzętowe
Fabuła
Postacie
Movies
Cheats
Video solucje
Galeria
Fan Zone
Story by Yuukimo
Story by IwaN Roz. 1
Story by IwaN Roz. 2
Story by IwaN Roz. 3
Story by IwaN Roz. 4
Story by IwaN Roz. 5
Story by IwaN Roz. 6
Story by IwaN Roz. 7
Story by IwaN Epilog
Story by Molook pt. 1
Story by Molook pt. 2
Stopka
SCC Copyright © 2007-2014

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Zakaz kopiowania materiałów bez zgody administracji.

 
Recenzja "Splinter Cell: Sojusz zła"
 
"Splinter Cell: Sojusz zła" - recenzja


“Splinter Cell: Sojusz zła”, najnowsza, czwarta z kolei książkowa wersja opowieści o przygodach agenta Wydziału Trzeciego, Sama Fisher'a. Całość powstała na podstawie pomysłu Toma Clancy'ego, jednak (tak samo jak poprzednie odsłony) nie jest dziełem jego pióra. Za tekst odpowiada David Michaels, czy raczej nieznany nam pisarz kryjąca się po tym pseudonimem. Tytuł “Sojusz zła” (jak można się domyślać) nie jest bezpośrednim tłumaczeniem oryginału, który brzmiał “Fallout” (ang. “opad radioaktywny/promieniotwórczy”), ale również w jakimś stopniu nawiązuje do treści książki. Z jednej strony jestem w stanie rozumieć tłumacza (bezpośrednie przełożenie brzmiałoby dość... dziwnie), jednak nie wiem czemu uparł się aby na siłę spolszczać ten podtytuł. Dobrze chociaż, że “Splinter Cell” zostawił w oryginale, chociaż w samej książce agenci Wydziału Trzeciego nazywani są “penetratorami”. Być może tak było również w wersji amerykańskiej (nie jestem w stanie tego zweryfikować), jednak nazwa ta, mimo swojego logicznego uzasadnienia (agenci w końcu przenikają na teren wroga, który następnie przeszukują, czyli ... penetrują?), zawsze budzi na mojej twarzy dziwny uśmiech (ale to tylko zapewne moje “włochate myśli”). Dość jednak tych dywagacji, przejdźmy do sedna.

Powieść została wydana, w naszym kraju, na łamach wydawnictwa Amber (wydawcy drugiej oraz trzeciej części z serii) w zgrabnej, miękkiej oprawie. A wszystko to w cenie detalicznej wynoszącej niecałe 30 złotych (dokładnie 29,80 zł) za około 207 stron tekstu (cała książka ma ich 216). Ale czy “Sojusz zła” wart jest świeczki, czy też może stanowi jedynie kolejne, niepotrzebne wyrzucenie pieniędzy w błoto? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie w dalszej części recenzji.

Na wstępie miły gest ze strony autora, czyli dedykacja (pierwsza w serii) “Dla wszystkich wiernych “fiszerowców”, którzy gdzieś czają”. Lecz przejdźmy już do meritum.
Początek akcji osadzony jest w San Francisco 2008 roku, gdzie Sam wykonuje kolejne niebezpieczne zdanie. Tym razem jest to dostarczenie, w umówione miejsce, ważnej przesyłki. Oczywiście wróg nie śpi i nieustannie depcze naszemu bohaterowi po piętach. Wstęp serwuje nam rozpoczęcie dość standardowe dla powieści sensacyjnych, czyli rzuca nas na wstępie do głębokiej wody w rwący wir wydarzeń nie za wiele z tego tłumacząc. Taki zabieg stanowi, na ogół, zawiązanie całej późniejszej akcji. Tym razem jest to jednak jedynie... szkolenie, czy raczej test, który przechodzi Sam Fisher. Wszystko odbywa się w ramach akcji o kryptonimie “Cięcie”. Programu mającego na celu przystosowanie agentów CIA, w tym też penetratorów, do działań w otwartym ternie, często za dnia i w tłumie cywili. Sam jest pierwszym członkiem Wydziału Trzeciego, który uczestniczy w tego rodzaju kursie. Normalnie agenci tej komórki pracowali cicho i niezauważenie w ukryciu, pod osłonom nocy. Stąd nowe szkolenie to niemałe wyzwanie dla członków operacyjnych Wydziału Trzeciego, jednak dla Sama nie ma rzeczy nie możliwych. Nasz agent przechodzi pomyślnie test i nabywa nowe umiejętności, które okażą się niezwykle przydatne w nadchodzącej misji.

W tym miejscu pozwolę sobie na małe wtrącenie. Otóż kiedy czytałem ten rozdział przed oczami stanęła mi cała rozgrywka, czy raczej jej idea z gry “Splinter Cell : Conviction”. Tam, jak wiadomo, Sam również po raz pierwszy będzie poruszał się w “otwartych” publicznych miejscach. Czyżby autor książki (albo twórcy gry poprzez autora) przygotowywali grunt pod nową odsłonę gry?

Główną oś fabuły, w tej odsłonie, stanowi Bliski Wschód – zarzewie konfliktów wszelakich. Stracony przywódca-dyktator Kirgistanu “powraca zza” grobu. Zaistniała sytuacja prowadzi do kolejnej destabilizacji w regionie i ożywienia walk partyzanckich. Co gorsza legendarny dowódca ma asa w rękawie i wielkie plany względem Ameryki oraz całej “zepsutej cywilizacji zachodu”. Dodać należy też fakt jakoby na terenie Kirgistanu znajdowały się jedne z większych, nieeksploatowanych złóż ropy. A jak wiadomo “czarne złoto” jest głównym motorem wielkich światowych mocarstw ich gospodarek. USA z powodu zwalczania terroru w innych miejscach globu, nie jest w stanie sprawnie interweniować również w tym konflikcie. Tak więc do rozwiązania problemu zostaje zatrudnione CIA, a konkretnie Wydział Trzeci. Dodam jeszcze, że z całą sprawą, na polu osobistym, połączony jest Sam. A w jaki sposób? Tego musicie dowiedzieć się sami, nie chcę spoilerować, wspomnę tylko, że nie chodzi tutaj (na szczęście) o postać Sarahy.
Akcja toczy się więc wokół “zmartwychwstałego” dyktatora, spraw osobistych Sama oraz ropy. Nasz agent zwiedzi, w trakcie misji, oczywiście Bliski Wschód, ale też Koreę Północną, Kanadę (w tym również Montreal, niestety nie będzie wycieczki po biurze UBI) oraz Czarny Ląd czyli Afrykę.
Akcja prowadzona jest nawet w sprawny i ciekawy sposób, a cały trzon planu głównej złej postaci rysuje się dość interesująco. Brakuje może jakiegoś zaskoczenia, czy większego zwrotu akcji. Całość jest raczej bardziej oparta o stopniowe rozwiązywanie zagadki planu przywódcy wroga, niż na szukaniu “tego prawdziwego złego”. Wspominany na początku trening działania w “otwartym” terenie nie stanowi jednak (na szczęście) trzonu działań Sama. Czyli dalej mamy przewagę niezauważalnego przenikania na tyłach wroga i bezgłośnej eksterminacji nad czystą otwartą walką. Standardowo poznamy też kilka najnowszych cudów wojskowej techniki. Znalazło się też miejsce na fragment typowo przygodowy. Autor po raz kolejny hojnie sypnął rozdziałami (w całej książce mamy ich 49 plus epilog), czyli nierzadko zdarzają się sytuacje iż pojedynczy rozdział ma trzy/cztery strony. Unikamy przez to dłużyzny, a częstokroć zakończenie poprzedniej akcji poznajemy w kolejnej fragmencie w formie skróconej retrospekcji.
Ogólnie książkę czyta się dość dobrze, jednak cała historia nie w ciąga w aż takim stopniu jak poprzednia powieść “Szach-mat”, a finał jest dość przewidywalny.

Przejdźmy do podsumowania. Najważniejsze pytanie - dla kogo jest ta książka? Na pewno przede wszystkim dla fanów gry i postaci Sama Fisher'a. Reszta może nieco kręcić nosem, zwłaszcza mając do wyboru wiele tytułów, z gatunku sensacji, autorów znacznie większego kalibru (takich jak Dan Brown, Harlan Coben, czy w końcu sam Tom Clancy). Jednak niezbyt wybredni sympatycy serii UBI nie powinni czuć zawiedzeni. Jedyne lekkie zastrzeżenie mam do ceny, którą chciałbym widzieć raczej w granicach 18 - 22 zł. Książkę czyta się niezwykle łatwo, co może spowodować iż gracze związani sięgną również po inne powieści zagłębiając się w świat inny niż wirtualny. Świat wyobraźni. A sam “Sojusz zła” ogólnie polecam jako dobry początek.


Autor: IwaN
Komentarze
Noxbi123 dnia lipiec 29 2008 17:21:42
W oryginale Splinter Cell nazywani byli... Splinter Cell (czytałem fragment oryginału zamieszczony kiedyś na forum Ubisoft).
IwaN dnia lipiec 29 2008 20:37:49
Można było tak podejrzewać (w sumie jest to logiczne), ale nie miałem styczności z oryginałem więc zachowałem ostrożność (poza tym nie zawsze mogło padać określenie Splinter Cell).
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Świetne! Świetne! 67% [2 Głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 33% [1 Głos]
Dobre Dobre 0% [Żadnych głosów]
Przeciętne Przeciętne 0% [Żadnych głosów]
Słabe Słabe 0% [Żadnych głosów]
Reklama
Anti Spam
www.antyspam.pl
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 372
Nieaktywowany Użytkownik: 267
Najnowszy Użytkownik: oferkol
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Czana
27/08/2013 00:15
Ja zaglądam smiley Podrzuć temat..

bestia6985
26/08/2013 22:22
Żyje tu ktoś, to smutne że na tej stronie nikt nie siedzi ... smiley

Magda990
26/03/2013 15:12
Szkoda że tak tu cicho ;(

fischerowiec
16/01/2013 15:41
Ja też

Magda990
26/09/2012 15:37
Me ;D

reburn
17/09/2012 14:49
siemanko, zagląda tu ktoś czasem ?

Magda990
31/08/2012 09:27
no szkoda smiley a przy okazji to siema bo się nawet nie przywitałam smiley

Paul
30/08/2012 21:23
Eh, SCC śpi bo w sumie nikt nie ma czasu opiekować się serwisem, smutne to ale prawdziwe.

MarcedOne
19/08/2012 02:47
wieki mnie tu nie bylo a SCC dalej spi.

michal
09/08/2012 21:20
(przepraszam za składnię wypowiedzi, ale po dniu spędzonym w robocie, poprawność językowa jest ostatnią rzeczą, na której mi zależy... -_- )

Archiwum

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie