Splinter Cell Centre - SCC
  
Strona Główna ::  Forum ::  Artykuły ::  Linki
Czerwiec 26 2017 17:41:38 
 
Nawigacja
Strona Główna
Forum
Artykuły
FAQ
Kontakt
Galeria
Szukaj
Linki
Redakcja
Partnerzy
Wymiana/bannery
Info

Tom Clancy
Ubisoft
Cenega
Porady ogólne
Tryby wizyjne
Sam Fisher
Irving Lambert
Anna Grimsdóttír
William Redding
Michael Ironside
Mapa
Polskie Klany
Plan Wydawniczy
Relacja z UbiDays08

DeviantART
SC Books

"Sojusz zła" - recenzja
"Kolekcjoner" - recenzja
SC: Conviction

Zapowiedź
Recenzja (PC)
Movies
Galeria
Conviction na E3
SC: Double Agent

O grze
Interfejs
Recenzja (XBOX)
Recenzja (PC)
Postacie
Wymagania sprzętowe
Hacking
Fabuła
Movies
Tryb multiplayer
Achievementy
Pasek zaufania
Rodzaje zakończeń
Video solucje (PC, X360)
Video solucje (Xbox)
Galeria
Promocja

SC: Essentials

O grze
Fabuła
Movies
Cheats
Galeria

SC: Chaos Theory

O grze
Interfejs
Recenzja (PC)
Recenzja (N-gage)
Wymagania sprzętowe
Fabuła
Wyposażenie
Włamywanie się
Hacking
Versus
Movies
Cheats
Video solucje
Galeria

SC: Pandora Tomorrow

O grze
Recenzja
Wymagania sprzętowe
Wyposażenie
Fabuła
Postacie
Movies
Cheats
Poradnik
Video solucje
Galeria

Splinter Cell

O grze
Recenzja
Wymagania sprzętowe
Fabuła
Postacie
Movies
Cheats
Video solucje
Galeria
Fan Zone
Story by Yuukimo
Story by IwaN Roz. 1
Story by IwaN Roz. 2
Story by IwaN Roz. 3
Story by IwaN Roz. 4
Story by IwaN Roz. 5
Story by IwaN Roz. 6
Story by IwaN Roz. 7
Story by IwaN Epilog
Story by Molook pt. 1
Story by Molook pt. 2
Stopka
SCC Copyright © 2007-2014

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Zakaz kopiowania materiałów bez zgody administracji.

 
SbI Roz. 6
 
Rozdział VI


3:30 czasu lokalnego
Chińska Republika Ludowa


Lot upłynął spokojnie. Podczas kilkunastu godzin w samolocie Vlad ogrzał się i odpoczął. Martha niemal bez przerwy przeglądała dane pozyskane z rosyjskiego serwera wojskowego. Kapitan siedział w zadumie w swoim osobnym przedziale, a Kulkon spał na łóżku obok niemiłosiernie przy tym chrapiąc. Agencja trochę narzekała na, jak dotąd, prawie bezowocny przebieg śledztwa, jednak zgodziła się na jeszcze jedną akcję. Jakiegokolwiek śladu lub związku z, uważanym do niedawna za zmarłego, Osamą nie udało się jak dotąd odnaleźć. Wyniki sekcji zwłok snajpera z Kairu potwierdziły iż przyczyną zgonu było spożycie cyjanku. Personaliów ani konkretnych powiązań z jakąś grupą przestępczą zmarłego nie udało się określić. Pogoda dopisywała. Noc była ciepła i sucha. Na niebie nie znajdowała się żadna, nawet najmniejsza chmura. Hercules wylądowali około dziesięciu kilometrów od przedmieść Pekinu, gdzie ustawiono terenowy Sztab Dowodzenia A.Z.T. Zaraz za nim stał gotowy do wyruszenia w każdej chwili Black Hawk. Vlad otrzymał na tą misję pełne wyposażenie, wliczając w to granaty. Wyruszył do siedziby Ognistego Smoka, pekińskiego gangu zajmującego się nielegalnym handlem bronią, przemytem narkotyków, rozbojami oraz wymuszeniami haraczy. Wybrał się tam wraz z jednym z Agentów A.Z.T., drugi miał ich w razie wypadku, ubezpieczać z helikoptera. Vlad na początek twardo protestował przeciwko swojemu towarzyszowi. Twierdził, że na misję wybiera się tylko sam albo w ogóle. Jednak pod namową Greek i kapitana uległ.

4:30 czasu lokalnego
Chińska Republika Ludowa
przedmieścia Pekinu – siedziba Ognistego Smoka


- W porządku widzimy obiekt. – powiedział do mikrofonu Vlad obserwując przez lornetkę niedużą dwupiętrowy budynek.
Budowla była ogrodzona wysokim ceglanym murem, ale poza tym niczym się nie wyróżniała z pośród innych podobnych jej bloków. Ogrodzenie było obdrapane i pomazane farbą. Z budynku odpadał tynk.
- Dobrze. – mówiła Martha – Czekajcie na mój znak. Satelita właśnie dokonuje ostatnich analiz terenu.
Nastała chwila ciszy. Łagodny wietrzyk niósł po ulicach skrawki starych gazet. Kolorowe lampiony kołysały się na wietrze.
- Na zewnątrz jest tylko czterech ludzi. – powiedziała Greek – Oczywiście są uzbrojeni, jednak nie mają ze sobą tutaj żadnych psów.
- To dobrze. – powiedział Vlad – Nie lubię psów, a zwłaszcza tych które jakiś powodów chcą minie ugryźć.
- W porządku. – powiedziała Martha – Możecie ruszać. – po czym zaraz dodała – Idziecie tam schwytać Wanga Tang. Musicie dostarczyć go żywego. W razie konieczności macie zezwolenie na użycie broni, jednak starajcie się to zrobić po cichu. W środku może być nawet trzydziestu uzbrojonych po zęby ludzi, więc nie róbcie strzelaniny.
- Zrozumiano. – odpowiedział agent Paul.
- Postaram się. – powiedział Vlad.
- Nie masz się starać, tylko stosować do moich poleceń. – powiedziała Greek – W drogę!

-------------

Zeszli ze swojego punktu obserwacyjnego i ruszyli w kierunku ogrodzenia. Przy murze Vlad podsadził Paula. Ten zaczepił się rękami o krawędź i posłużył mu jako żywa drabina. Kiedy obaj zeskoczyli ukryli się w pobliskich krzakach i zaczęli analizować drogi ewentualne wejścia do budynku. Wszystkie okna i drzwi były zamknięte. Naprzeciwko, niedaleko od kontenera ze śmieciami, znajdowała się rynna.
- Najpierw obezwładnimy tych dwóch. – powiedział Vlad i wskazał na parę strażników kilka metrów przed nimi – A potem załatwimy ich kolegów. Chcę mieć czysty teren przed budynkiem gdy będziemy wynosić stąd Tanga.
- Zrozumiałem. – powiedział Paul.
Załadowali do swoich karabinów tazery i zaczęli mierzyć w niczego nieświadomych strażników.
- Teraz . – powiedział Vlad.
Wystrzelili równocześnie. Obaj strażnicy padli nieprzytomni na ziemię. Vlad i Paul zaciągnęli ich ciała za krzaki. Wzdłuż ogrodzenia, pozostając cały czas w cieniu, przekradli się na drugą stronę budynku.
- Ty weźmiesz tego z lewej, a ja z prawej. – powiedział Vlad.
Paul tylko kiwnął porozumiewawczo głową i powoli ruszył w stronę swojego celu. Strażnicy przechadzali się spokojnym miarowym krokiem, rozglądając się co pewien czas na boki. Generalnie jednak wyglądali na trochę znudzonych monotonną służbą.
Nudzą się - pomyślał Vlad.
Już ja was zabawię. Przez noktowizor zobaczył jak jego partner zwinnie i bezszelestnie przekrada się w ciemnościach pomiędzy korowymi krzewami. Kilka sekund i strażnik już leżał martwy z rozciętym gardłem. Żadnego krzyku, żadnego hałasu. Szybko i skutecznie. Ciało zawlekł za żywopłot.
Dobry jest – pomyślał Vlad.
Teraz czas na mnie. Niech zobaczy co jeszcze potrafi stary wuj Vlad.
Rzucił się od tyłu na strażnika. Jedną ręką wbił my nóż pod żebra, a drugą zatkał usta, aby ten nie mógł krzyknąć. Martwą ofiarę położył sobie na plecach i schował w śmietniku. Zamknął klapę kontenera i powiedział przez mikrofon do swojego partnera.
- Czysto. Teraz czekam na propozycję w jaki sposób mamy się tam dostać. Frontowe drzwi odpadają bo widzę tam już czterech facetów. Bóg jeden wie ile jeszcze ich jest w tym pomieszczeniu. – odparł i wyłączył termowizję.
- Sugeruję pójście górą. – powiedział Paul – Na dach możemy wdrapać się rynną.
- Dobra propozycja. – odparł Vlad – Z góry raczej nie spodziewają się ataku i na pewno większą cześć swoich sił trzymają na dole. Poza tym w górnych pokojach może znajdować się nasz cel.
Wrócili na tyły budynku i zaczęli wspinać się po rynnie. Na dachu znaleźli klapę. Oczywiście zamkniętą ale za pomocą wytrychów otworzyli ją w kilka sekund.
- Greek, wchodzimy do środka. – powiedział do mikrofonu Vlad.
- OK. – odpowiedziała Martha – Ucieszy was chyba informacja, że będę mogła stale obserwować teren wokół budynku. Co prawda z późnieniem około dziesięciu sekund, ale na tyle tylko pozwalają możliwości naszego sprzętu.
- Nie wiesz nawet jak bardzo mnie to cieszy. – powiedział Vlad.
Pomieszczenie w którym się znaleźli przypominało strych, zawalony różnymi rupieciami. Wszędzie, w wielkim nieładzie, leżały jakieś skrzynie i pudła. Część z nich pokrywała gruba warstwa kurzu, pomiędzy niektórymi wisiały pajęczyny. Vlad podszedł do jednej z nich i za pomocą noża podważył wieko. Wychodzące gwoździe lekko zaskrzypiały. Wewnątrz znajdowały się materiały wybuchowe i broń automatyczna. Vlad sprawdził jeszcze kilka skrzyni w których znalazł rakiety do wyrzutni ręcznych, granaty oraz naboje do różnego rodzaju broni.
- Ładny arsenał mają tutaj nasi skośnoocy koledzy. – powiedział Vlad.
- Co znaleźliście? – zapytała Greek.
- Kilka skrzyni granatów, rakiet do ręcznych wyrzutni, amunicję, broń i parę kilogramów plastyku. – odparł Vlad.
- Żadnych śladów rakiet SI-13? – zapytała Martha.
- Nie. – odpowiedział Vlad – A przynajmniej nie tutaj. Ten pocisk jest za duża żeby zmieścić się w jednej z tych skrzyni. Jak sytuacja na zewnątrz?
- Czysto. – powiedziała Martha – Wracajcie do swoich poszukiwań.
Ze strychu prowadziły tylko jedne drzwi, które wychodziły na słabo oświetlony korytarz. Nie było tam nikogo. W pewnym momencie przejście rozdwajało się. Jedna z odnóg prowadziła do schodów na pierwsze piętro, a druga wzdłuż rzędu pokoi.
- Rozdzielimy się. – powiedział Vlad – Tak szybciej znajdziemy Tanga. Kto pierwszy na niego natrafi zawiadomi partnera.
- W porządku. – powiedział Paul – Które piętro mam wziąć?
- Weź pierwsze, a ja zajmę się drugim. – powiedział Vlad – Pozostańmy w stałym kontakcie.

-------------

Ruszyli. Paul zniknął na krętych schodach, a Vlad ruszył swoim korytarzem. Pierwsze drzwi na jakie natrafił prowadziły do łazienki. W środku nie było nikogo. Następne wiodły do niedużych, skromnie urządzonych, pokoi. Kilka z nich wyglądem przypominało trochę biura. Na biurkach koło komputerów walały się jakieś papiery. W paru pokojach siedzieli albo spali członkowie gangu. Niektórzy spokojnie słuchali radia, czytali gazety, albo jedli coś pałeczkami wpatrzeni w telewizor.
- Sprawdziłem już sześć pokoi, na razie ani śladu Tanga. – powiedział do mikrofonu Vlad. – Co u ciebie?
- Też nic. – odpowiedział Paul – Sprawdzam dziesiąty pokój.
- Bądź ostrożny na moim piętrze naliczyłem już siedmiu ludzi. – powiedział Vlad – Większość z nich jest uzbrojona. Oni chyba nawet śpią z karabinami.
- U mnie było już dwunastu. – odparł Paul – Ale to zapewne nie wszyscy. Z parteru dochodzą do mnie głosy co najmniej kilkuosobowej grupy ludzi.
Vlad ruszył dalej. W pewnym momencie zza rogu usłyszał czyjeś kroki. Nie miał gdzie się schować. Korytarz był wąski, a zwisająca z sufitu, na długim kablu, lampa dawała całkiem niezłe oświetlenie. Obok znajdowały się drzwi, jednak zamknięte solidnym zamkiem. Nie było czasu na ich otworzenie. Wówczas Vlad zauważył, że tuż pod sufitem przebiega podwieszona metalowa rura. Trzech ludzi wyszło zza rogu. Vlad, wisząc w ciemności ponad nimi, obserwował jak spokojnie przechodzą. [i]Dziesięć[/i] – pomyślał i zszedł na podłogę. Wsunął kabel z kamerą pod drzwi z solidnym zamkiem. Pokój był w miarę duży. Na środku stał podłużny stół, a w rogu kanapa, przy oknach biurko z komputerem. Po jednej stronie znajdował się kominek, a spora cześć naprzeciwległej ściany stanowiło akwarium. Za oświetlonym biurkiem siedział jakiś człowiek. Wiatr co chwila delikatnie kołysał zasłonami.
- Jestem przed zamkniętymi drzwiami. – powiedział do mikrofonu Vlad.
- Odkąd to zamknięte drzwi stanowią dla ciebie jakiś problem? – zapytała się z lekką drwiną w głosie Martha.
- To jest porządny elektroniczny zamek i solidne drzwi. – powiedział Vlad – Nie otworzę tego wytrychem.
- A co jest za drzwiami? – powiedziała Greek.
- Nie co, tylko kto. – poprawiła ją Vlad – Zapewne jakaś ważna osoba. Może przywódca Ognistego Smoka, albo nawet sam Wang Tang. – po czym dodał - W każdym razie z jednym jak i drugim facetem chciałbym zamienić słówko.
- W porządku. – powiedziała Martha – Zobaczmy co uda nam się zrobić. Możesz mi opisać ten zamek?
- Jest to prostokątne metalowe pudło z wyświetlaczem i rzędem przycisków. – powiedział Vlad.
- Nie drocz się teraz zemną, dobrze? – powiedziała Greek – Zdejmij lepiej obudowę i powiedz czy są tam dwa cztery kabelki idące w ścianę.
Vlad podważył, przy pomocy noża, dolną część obudowy urządzenia i zajrzał do środka.
- Tak, mam tutaj cztery kabelki idące w ścianę. – mówił Vlad – Są to kolejno: zielony, niebieski, czerwony i pomarańczowy.
- Dobrze, jest to w takim razie elektroniczny zamek Mega Lock produkcji Chińskiej. – mówiła Greek – Solidny, ale łatwy do złamania.
- Coś czuję że chyba nie będziemy po prostu wystukiwali kolejnych liczb i sprawdzali czy wybrana kombinacja jest dobra. – powiedział Vlad.
- Nie miał byś najmniejszych szans, że dożyjesz momentu w którym trafisz poprawny szyfr. – powiedziała Martha i zaczęła tłumaczyć z przejęciem w głosie – Pełen kod składa się z dziesięciu pozycji, a każdą pozycją może być cyfra od zera do dziewięciu, czyli razem może być dziesięć różnych cyfr dla każdej z dziesięciu pozycji szyfru. Co daje nam razem liczbę kombinacji równą dziesięć do dziesiątej potęgi, czyli skromne sto miliardów. Gdybyś nawet wklepywał pełen kod w pięć sekund to zajęłoby ci to…
- Dobrze już, dobrze… - przerwał jej Vlad – Nie wymądrzaj się tylko powiedz mi co mam zrobić?
- Wyjmij to małe urządzenie które ci dałam. – powiedziała Greek z lekką pretensją w głosie z powodu brutalnie przerwanej naukowej wypowiedzi – Podłącz czarny kabel z urządzenia do niebieskiego w zamku, a żółty do czerwonego.
- Gotowe. – powiedział po chwili Vlad – Co teraz?
- Teraz uruchamiasz urządzenie czerwonym przyciskiem i czekasz. – powiedziała Greek.
Vlad włączył łamacz szyfrów, na którym zamigało kilka czerwonych i zielonych diod. Po kilku sekundach zamek w drzwiach lekko zapiszczał.
- Gotowe. – powiedziała z dumą w głosie Greek.

-------------

Vlad pchnął lekko drzwi i wślizgnął się do środka. Wewnątrz panowała nawet przytulna atmosfera. Na ścianach wisiało kilka typowo chińskich obrazów, w rogu stała zbroja samuraja, a na regałach spoczywały ładnie oprawione książki. Kolorowe rybki spokojnie pływały w podświetlanym akwarium. Przed biurkiem przy laptopie siedział niewysoki, krótko obcięty, człowiek w okularach. Vlad podkradł się za jego plecy i przytykając mu pistolet do głowy powiedział.
- Wstań i obróć się. Tylko powoli i bez żadnych sztuczek.
­Postać wolno wstała z krzesła z podniesionymi rękami i obróciła się twarzą do Vlad.
- Paul mamy Tanga. – powiedział do mikrofonu Vlad – Greek słyszałaś mnie, mamy go.
- To świetnie. – powiedziała Martha.
- Już do ciebie idę. – powiedział Paul – W którym pokoju jesteś?
- Pomieszczenie znajduje się po lewej stronie przed zakrętem korytarza. – mówił Vlad – Solidne drzwi z elektronicznym zamkiem. Nie sposób ich przegapić.
- W porządku. – powiedział Paul – Zaraz tam będę.
- A my sobie w tym czasie pogadamy. – powiedział Vlad patrząc w przerażone oczy Tanga – Tylko zwięźle i szczerze. – dodał znowu celując Wangowi w głowę.
- Kim jesteś? – zapytał drżącym głosem Tang.
- Twoim najgorszym koszmarem. – powiedział Vlad – I urzeczywistnię się jeśli nie zastosujesz się do mojej zasady: ja zadaję pytania, a ty na nie odpowiadasz. Jasne?
Tang tylko lekko kiwnął głową na znak, że rozumie. Z czoła ściekła mu kropelka potu.
- Zacznijmy więc. – powiedział spokojnie Vlad – Nad czym pracujesz dla Ognistego Smoka, co chcą zrobić?
- Ognisty Smok chce zemścić się na konkurencyjnym gangu zwanym Czerwoną Gwiazdą. – mówił z wyraźnym zdenerwowaniem w głosie Tang – Wykradłem z rządowego komputera informację i plan pobliskiej bazy wojskowej. Stamtąd pochodzi większość ich broni.
- W tym również rakiety SI-13, tak? – powiedział Vlad. – Gdzie one są?
- Co? – powiedział Tang – Ognisty Smok nie ma w posiadaniu żadnej rakiet SI-13.
- W takim razie kto je ma? – powiedział Vlad – Dobrze wiem, że pomagałeś pół roku temu wykraść je z rosyjskiej bazy, więc nie próbuj wciskać mi żadnego kitu. Dla kogo wówczas pracowałeś?
- To był jakiś jegomość z zachodu. – mówił Tang – Nie znam ani jego pochodzenia ani prawdziwego nazwiska. Wiem tylko, że był z jednego z tych zachodnich demokratycznych mocarstw…
- Co? – zdziwił się Vlad.
- To miał być mój ostatni kontrakt. – mówił lekko łamiącym się głosem Tang – Chciałem potem skończyć z tym biznesem, ale okazało się to niemożliwe… - jego głos jeszcze bardziej się załamał – Jak już w to wejdziesz nie ma ucieczki, oni zawsze cię znajdą, oni nieustannie ciebie obserwują…
W tym momencie do pokoju wszedł Paul. Vlad wyrwał się na chwilę z zamyślenia i spojrzał nad drzwi przez które wszedł partner. Nad wejściem w lekkim półmroku, pod sufitem, znajdowała się mała kamera. Jej zielona dioda co chwila rozświetlała się słabym światłem.
- Kurwa! – zaklął Vlad.
- Co się stało? – powiedział Paul podchodząc do Vlad.
- Musimy stąd spierdalać i to zaraz! – powiedział Vlad – Nie ma czasu na wyjaśnienia. Bierz Tanga, a ja biorę jego laptop.
Trzymali go jak cenne zwierzę w złotej klatce – pomyślał.
Vlad pchnął przesłuchiwanego w kierunku Paula, a sam chwycił laptop. Gdy jednak jego partner chciał wyjść drzwiami Vlad krzyknął w jego kierunku.
- Nie! Nie możemy tamtędy wrócić. Wyjdziemy przez okno.
Podbiegli do okna i dosunęli zasłony. W oknach były solidne kraty.
- Cholera! – powiedział Vlad.- Jesteśmy w pułapce!
W tym momencie z korytarza dobiegły donośne kroki kilkunastu biegnących ludzi.
- Padnij! – krzyknął Vlad i położył się za wywalonym biurkiem i zaczął mierzyć z broni w kierunku drzwi.
Jego partner przeturlał się, schował za kanapą. Również skierował broń w stronę wejścia. Tang wyraźnie zdezorientowany stał pośrodku.
- Co, co się dzieje?! – zapytał.

-------------

W tym momencie drzwi do pokoju otwarły się z hukiem na oścież. Mężczyzna który wpadła do środka zaczął ostrzeliwać pomieszczenie z uzi. Kule zrobiły kilka dziur w ścianie i oknach. Posypało się tłuczone szkło. Lampa przy biurku zaczęła migać, aż w końcu zgasła. Tang padł martwy na podłogę. W chwilę potem Vlad zdjął intruza przy pomocy karabinu. Jednak do pomieszczenia weszło jeszcze kilku ludzi. Część z nich zginęła już na początku od kul Vlada albo Paula. Jednak paru przeżyło, schowało się za szafkę i stamtąd prowadziło ostrzał.
- Ostrzelaj akwarium. – powiedział Vlad do swojego partnera.
Paul wykonał jego polecenie. Seria kul podziurawiła szkło. Na akwarium zaczęły się pojawiać coraz większe pęknięcia. Przez dziury lała się woda. W końcu szkło pękło i duża kałuża rozlała się po części pokoju. Ryby lekko podskakiwały na podłodze nie mogąc oddychać. W tym momencie Vlad wystrzelił w kierunku kałuży tazer. Duży ładunek elektryczny przeszedł przez wodę porażając wszystkich którzy w niej stali. Ryby przestały podskakiwać. Strzały umilkły. Nastała chwila ciszy.
- Co się tam do diabła dzieje? – usłyszeli głos Greek.
- Nic takiego. – powiedział Vlad – Po prostu mała strzelanina.
- Wynoście się stamtąd. – powiedziała Martha.
- Bardzo byśmy chcieli. – mówił Vlad – Jednak mamy odcię…
W tym momencie do pomieszczenie coś cię wturlało.
- Granat! – krzyknął Vlad i przeturlał się do paleniska kominka.
W chwile po tym nastąpiła eksplozja. Reszta szyb wyleciała z okien. Wypadła również jedna z krat. W powietrzu unosił się pył i latały strzępki papierów. Vladowi dzwoniło w uszach. Trzymany w ręku laptop pękł na pół. Niewiele jeszcze kojarząc z tego co się przed chwilą stało, odbezpieczył jeden ze swoich granatów i rzucił do korytarza przed pokojem. Nastąpił trochę cichszy wybuch. Znowu zapanowała cisza. Vlad przeturlał się za w rejon kanapy, miejsce gdzie ostatnio chował się jego partner.
- Nic ci nie jest? – zapytał zdejmując z niego kawałek blatu biurka.
Paul wyraźnie chciał coś mu powiedzieć, jednak jego usta tylko nieznacznie się poruszały. Do Vlada dochodził tylko jakiś niezrozumiały szept. Ciągle jeszcze dzwoniło mu w uszach. Wówczas zauważył, że między żebrami Paula wystaje odłamek z samurajskiego miecza. Po kawałku ostrza spływała strużka krwi. Ubiór w miejscu ramy zabarwił się na czerwono.
- O cholera. – powiedział Vlad.
- Co się stało? – zapytała Greek – Słyszałam jakieś wybuchy czy wszystko w porządku?
- Nie bardzo. – powiedział Vlad – Przyślijcie tu helikopter. Paul jest ranny. Jeśli w krótkim czasie nie otrzyma pomocy umrze.
Nastała chwila ciszy.
- Helikopter już jest w drodze. - powiedziała Martha – Jednak będziesz musiał go osłaniać. Na moim podglądzie widziałam jak, na podwórzu przed blokiem, ukryło się kilku ludzi i nie wiemy czy jeszcze nie ma kogoś w środku.
Vlad wyjrzał przez wybite okno. W ciemnych zaułkach, za żywopłotem, wyraźnie coś się poruszyło. Włączył termowizję. Teraz za roślinnością wyłoniły się jasne sylwetki pięciu ludzi. Vlad używając trybu snajperskiego karabinu zabił wszystkich ukrytych członków gangu. Następnie przywiązał linę do kraty i rzucił na podwórze kilka grantów dymnych. Chwycił i przewiesił sobie przez ramie rannego Paula i zaczął z nim spuszczać się po murze. Kiedy byli już na dole z oddali zaczął do nich dobiegać odgłos nadlatującego helikoptera.
- Teren jak na razie czysty. – powiedział Vlad ciągle rozglądając się w obłokach dymu.
Położył i oparł Paula o mur budynku samemu stając nieopodal z broną gotową do strzału. Helikopter był coraz bliżej. Z bloku wybiegło jeszcze kilku ludzi z bronią strzelających na ślepo w kłębach dymu. Vlad w chwilę ich zabił.
- Tu Black Hawk. – usłyszał w słuchawce Vlad – Sprecyzujcie swoją pozycję.
- Jesteśmy przy wschodniej ścianie budynku. – odparł Vlad.
- Zrozumiałem. – odpowiedział mu głos.
Helikopter był prawie nad nimi. Wśród dymu Vlad widział w termowizji zarys maszyny. Wówczas z dachu wyleciał jakiś szybki rozgrzany obiekt. Trafił w ogon helikoptera. Wybuch rozjaśnił na moment ciemność. Z nieba posypały się odłamki metalu. Helikopter zaczął bezwładnie zataczać kręgi i tracić wysokość. Zbliżał się przy tym cały czas do budynku.
- O kurwa!… – powiedział Vlad i szybko pobiegł aby podnieść swojego partnera.
Zaczęli uciekać jak najdalej od budynku.
- Co się tam dzieje? – usłyszał głos Greek.
Jednak nie odpowiadał. Nie było na to czasu. Helikopter wbił się w dach budynku. Nastąpiła eksplozja, a w chwilę po tym druga jeszcze większa. Prawie cały budynek rozpadł się na drobne strzępy. W powietrzu latały kawałki gruzu, drewna i kurz. W większości pobliskich bloków wyleciały szyby z okien. Z drzew pospadały liście. Gdzieś dalej włączył się alarm samochodowy.
- O mój Boże… - powiedziała i nagle umilkła Martha.
Vlad ledwo przytomny wyczołgał się z małego jeziorka, po czym wyciągnął również swojego partnera i położył go koło siebie. Wszędzie naokoło były porozrzucane fragmenty budynku. Vlad spojrzał na Paula. Ten nie dawał jednak żadnego znaku życia, leżał bezwładnie. Woda za nimi miała krwistą barwę. Zza horyzontu powili zaczęło wyłaniać się czerwone słońce.


->Rozdział Siódmy<-
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Reklama
Anti Spam
www.antyspam.pl
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 372
Nieaktywowany Użytkownik: 258
Najnowszy Użytkownik: oferkol
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Czana
27/08/2013 00:15
Ja zaglądam smiley Podrzuć temat..

bestia6985
26/08/2013 22:22
Żyje tu ktoś, to smutne że na tej stronie nikt nie siedzi ... smiley

Magda990
26/03/2013 15:12
Szkoda że tak tu cicho ;(

fischerowiec
16/01/2013 15:41
Ja też

Magda990
26/09/2012 15:37
Me ;D

reburn
17/09/2012 14:49
siemanko, zagląda tu ktoś czasem ?

Magda990
31/08/2012 09:27
no szkoda smiley a przy okazji to siema bo się nawet nie przywitałam smiley

Paul
30/08/2012 21:23
Eh, SCC śpi bo w sumie nikt nie ma czasu opiekować się serwisem, smutne to ale prawdziwe.

MarcedOne
19/08/2012 02:47
wieki mnie tu nie bylo a SCC dalej spi.

michal
09/08/2012 21:20
(przepraszam za składnię wypowiedzi, ale po dniu spędzonym w robocie, poprawność językowa jest ostatnią rzeczą, na której mi zależy... -_- )

Archiwum

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie