Splinter Cell Centre - SCC
  
Strona Główna ::  Forum ::  Artykuły ::  Linki
Październik 23 2017 07:58:33 
 
Nawigacja
Strona Główna
Forum
Artykuły
FAQ
Kontakt
Galeria
Szukaj
Linki
Redakcja
Partnerzy
Wymiana/bannery
Info

Tom Clancy
Ubisoft
Cenega
Porady ogólne
Tryby wizyjne
Sam Fisher
Irving Lambert
Anna Grimsdóttír
William Redding
Michael Ironside
Mapa
Polskie Klany
Plan Wydawniczy
Relacja z UbiDays08

DeviantART
SC Books

"Sojusz zła" - recenzja
"Kolekcjoner" - recenzja
SC: Conviction

Zapowiedź
Recenzja (PC)
Movies
Galeria
Conviction na E3
SC: Double Agent

O grze
Interfejs
Recenzja (XBOX)
Recenzja (PC)
Postacie
Wymagania sprzętowe
Hacking
Fabuła
Movies
Tryb multiplayer
Achievementy
Pasek zaufania
Rodzaje zakończeń
Video solucje (PC, X360)
Video solucje (Xbox)
Galeria
Promocja

SC: Essentials

O grze
Fabuła
Movies
Cheats
Galeria

SC: Chaos Theory

O grze
Interfejs
Recenzja (PC)
Recenzja (N-gage)
Wymagania sprzętowe
Fabuła
Wyposażenie
Włamywanie się
Hacking
Versus
Movies
Cheats
Video solucje
Galeria

SC: Pandora Tomorrow

O grze
Recenzja
Wymagania sprzętowe
Wyposażenie
Fabuła
Postacie
Movies
Cheats
Poradnik
Video solucje
Galeria

Splinter Cell

O grze
Recenzja
Wymagania sprzętowe
Fabuła
Postacie
Movies
Cheats
Video solucje
Galeria
Fan Zone
Story by Yuukimo
Story by IwaN Roz. 1
Story by IwaN Roz. 2
Story by IwaN Roz. 3
Story by IwaN Roz. 4
Story by IwaN Roz. 5
Story by IwaN Roz. 6
Story by IwaN Roz. 7
Story by IwaN Epilog
Story by Molook pt. 1
Story by Molook pt. 2
Stopka
SCC Copyright © 2007-2014

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Zakaz kopiowania materiałów bez zgody administracji.

 
SbI Roz. 5
 
Rozdział V


12:00 czasu lokalnego
północne koło podbiegunowe
terytorium Federacji Rosyjskiej


Z Kairu wylecieli około pierwszej w nocy, zaraz po powrocie kapitana oraz reszty ludzi Agencji. Black Hawk’iem udali się na lotnisko wojskowe, gdzie czekał na nich Hercules. Przed odlotem do Rosji Martha skontaktowała się z dowództwem Agencją i powiadomiła o dalszych planach grupy. Po uzyskaniu zezwolenia od szefów A.Z.T. na kontynuowanie misji wylecieli w kierunku północnego koła podbiegunowego. Kapitan powrócił do centrum dowodzenia zaraz po dwóch pozostałych agentach. Vladowi wydawał się trochę bardziej zamyślony i jakby czymś zmartwiony. Krasow nie podzielił się z nikim informacją z kim, ani w jakiej sprawie się spotkał. Dwaj agenci A.Z.T., wysłani wraz z Vladem na misję w Kairze, rzeczywiście nie znaleźli nic ciekawego. Śledzeni przez nich ludzie okazali się być tutejszymi handlarzami bronią, jednak były to mało ważne postacie. Zajmowali się jedynie upłynnianiem towaru przemyconego przez innych na teren Egiptu. Nie mieli żadnych poważnych dostawców, ani kontrahentów. Byli wolnymi strzelcami. Nic nie wiedzieli o rosyjskiej broni rakietowej. Achmed miał być ich pierwszym poważnym klientem, dającym większe zlecenie. Mieli się z nim spotkać następnego dnia na pustkowiu koło kanału Sueskiego. Nie znali położenie jego poprzedniej siedziby. Nigdy też nie widzieli Achmeda, pozostawał dla nich anonimową postacią. Kontaktowali się wyłącznie telefonicznie. Fakty te wykluczały podejrzenie, jakoby to oni wynajęli snajpera. Dwójka złapanych handlarzy została oddana w ręce egipskiej policji, która już od jakiegoś czasu prowadziła przeciwko nim dochodzenie. Oczywiście warunkiem wydania przestępców było nawiązanie stałej współpracy w tej sprawie z Agencją, oraz informowanie jej o każdych, nawet najmniejszych postępach w śledztwie. Ciało snajpera zostało przewiezione do najbliższej kostnicy. Wyniki sekcji zwłok będą podane w przeciągu kilku najbliższych dni.
Znajdowali się obecnie ponad 66 równoleżnikiem - na kole podbiegunowym. Na zewnątrz panowała noc polarna. Słabe światło księżyca i gwiazd odbijało się do bezkresnej przestrzeni białego śniegu. Vlad, mimo iż nie odpoczywał dobrze w samolocie, zdążył się trochę przespać w trakcie prawie dziesięciogodzinnego lotu. Teraz pożywiał się przed kolejnym zadaniem i spoglądał przez okno.
Cóż za monotonny krajobraz, dobrze, że tu nie mieszkam – pomyślał.
Samolot wylądował kilka kilometrów od rosyjskiej bazy. Centrum dowodzenia rozstawiono tym razem w Hercules’ie. Wszystkie urządzenia źle znosiły wszelką temperaturę poniżej zera Celsjusza. Na zewnątrz panował porządny mróz, a nieprzyjemny wiatr dodatkowo obniżał odczuwalną temperaturę. Vlad na miejsce akcji dotarł skuterem śnieżnym. Pozostała dwójka ludzi Agencji miała w tym czasie odwrócić uwagę strażników. Na tą akcję Vlad dostał dodatkowy biały maskujący strój.
Powoli zbierało się na burzę śnieżną.

14:00 czasu lokalnego
północne koło podbiegunowe
rosyjski garnizon wojskowy


Vlad leżał spokojnie na śniegu około sto metrów od garnizonu. Obserwował przez, wyposażoną w termowizję, lornetkę teren. Czekał na dalsze rozkazy. Skuter śnieżny stał kilka metrów za nim, zamaskowany białą płachtą. Kilku żołnierzy przechadzało się wokół wysokiego ogrodzenia. Paru z nich miało psy. Wszyscy byli uzbrojeni w kałasznikowy. Przy bramie dwóch strażników rozmawiało ze sobą. Kilku z przechadzających się zacierało z zimna ręce albo paliło papierosy.
Jak ja bym sobie teraz zapalił – pomyślał Vlad.
Wówczas do jego uszu doszedł głos Greek.
- Nasi agenci z fałszywymi przepustkami zjawią się przy bramie wjazdowej za około dwie minuty. Ich obecność powinna odwrócić uwagę części z dziesięciu strażników patrolujących teren. – po czym dodała – Miejmy nadzieję że będą to ci z psami. Wyruszysz zaraz po moim znaku i prześlizgniesz się przez ogrodzenie.
- Cokolwiek rozkażesz. – powiedział wesołym głosem Vlad.
- Nie czas teraz na te twoje żarty. – oparła Greek – Rosjanie nie wiedzą o naszej obecności i lepiej żeby tak pozostało. – następnie dodała – Działaj szybko i skutecznie. Żadnych trupów. Nie chcemy mieć potem kolejnego kryzysu stosunkach dyplomatycznych. Zrozumiałeś?
- Tak jest. – odparł Vlad. – Jakich konkretnie informacji mam szukać?
- Wszystkiego co może mieć związek z kradzieżą która miała tutaj miejsce. – mówiła Martha – Może złodziej zostawił jakieś ślady, albo współpracował z kimś z wewnątrz. Jednym słowem, zbierz wszelkie informacje jakie mogą się nam przydać.
- W porządku. – odparł Vlad.
W tym momencie do ogrodzenie podjechała jakaś ciężarówka do której podeszło kilku strażników.
- To nasi ludzie. – powiedziała Martha – Ruszaj. Żołnierze w sektorze C3 opuścili swoje pozycje.
Vlad momentalnie zerwał się na równe nogi i pobiegł w stronę ogrodzenia. Zmrożony śnieg skrzypiał pod butami. Po dotarciu do ogrodzenia jeszcze raz rozejrzał się i ocenił aktualną sytuację. W polu widzenia było pięciu żołnierzy. Trzech przy bramie, dwóch z nich sprawdzało ciężarówkę, a jeden trzymając w ręku przepustkę stał w budce strażniczej i korzystał z telefonu. Pewnie kontaktował się ze swoim dowództwem i upewniał się co do źródeł transportu.
Niedobrze – pomyślał Vlad.
Jeśli ciężarówka nie zostawi swojego ładunku na terenie bazy z ucieczką mogą być problemy. W wiezionych przez ludzi Agencji skrzyniach znajdowały się materiały wybuchowe, ze zdalnie sterowanym zapalnikiem. W momencie powrotu Vlada ładunki miały eksplodować i spowodować ogólne zamieszanie, którego celem była pomoc przy ucieczce. Dla Rosjan cała ta sprawa wyglądałaby jak nieudany zamach czeczeńskich bojówek. Nawet materiały wybuchowe, zapalniki jak i sposób składania bomby był identyczny. Perfekcyjna mistyfikacja. Wspaniały plan. Tylko żeby się powiódł. Jeden z pilnujących przeszedł koło Vlada i zatrzymał się kilkadziesiąt metrów dalej obok swojego kolegi. Strażnik miał psa. Żołnierze zaczęli ze sobą rozmawiać. Dało się słyszeć jakieś niewyraźne głosy przerywane, co pewien czas, krótkimi salwami śmiechu. Sytuacja była idealna. Vlad wyjął z kieszeni małą butelkę. Był to pojemnik ze specjalnym kwasem. Kilka jego kropel wystarczyło aby przetopić kratę i dostać się do środka. Vlad przygotowując się do przebiegnięcia przez krótki, oświetlony obszar. Sprawdził kierunek wiatru. Znajdował się od zawietrznej w stosunku do żołnierzy z psem. Dodatkowo silny podmuch szybko zawiewał ślady sypkim, zmarzniętym puchem. Przejście przez niebezpieczny, oświetlony, obszar zajął kilka sekund w czasie których nikt go nie zauważył. Vlad przystanął przy kracie wentylacyjnej. W czasie otwierania porządnej żeliwnej kłódki, co chwila kontem oka, zerkał to na strażników z psem, to na ciężarówkę przy bramie. Samochód ciągle stał poza terenem bazy.
Coś jest nie tak. Strażnik, który sprawdzał papiery wrócił do kierowcy ciężarówki. Oddał mu jego przepustkę, jednak coś przy tym mówił mocno gestykulując rękami oraz poruszając głową.
O czym oni rozmawiają? Dlaczego ciężarówka jeszcze nie wjechała?
Kłódka w końcu się poddała. Vlad otworzył klapę i wszedł do kanału wentylacyjnego. Tunel był wąski, zakurzony, długi i z wieloma odnogami.
- Mamy palny wentylacji tutejszej bazy. – powiedziała Martha – Powinieneś iść cały czas w prosto, aż do trzeciego rozwidlenia po lewej stronie. Tam druga z kolei klapa powinna wychodzić do toalet.
- Skąd Agencja ma takie dokładne dane? - spytał Vlad – Wydawało mi się, że ta baza jak i kilka innych w tym rejonie, była ścisłą tajemnicą tutejszego wojska. Gdyby nie nasze satelity szpiegowskie nad tym rejonem, o których obecności Rosjanie nie wiedzą, nie bylibyśmy nawet świadomi istnienia tego obiektu.
- Zgadza się. – powiedziała Greek – Ale kiedyś jedna z cywilnych firm rosyjskich wygrała przetarg na modernizację sytemu wentylacji w kilku obiektach wojskowych. W tym przedsiębiorstwie był jeden z naszych ludzi, który podesłał wykonane plany Agencji. My tylko musieliśmy dojść w których obiektach prace zostały wykonane.
- I jesteście pewni, że dobrze trafiliście? – powiedział Vlad.
- Nie drocz się teraz ze mną tylko wracaj do wykonywania swojego zadania. – powiedziała ostro Martha.
Vlad czołgał się tunelami według wskazówek. Jednak gdy dotarł do miejsca gdzie powinno znajdować się jego rozwidlenie. Jednak takowego nie było.
- Eee…. Greek. – powiedział Vlad.
- Jesteś już w środku? – zapytała się Martha.
- Wiesz, tak nie do końca. – powiedział Vlad rozglądając się w głąb tunelu wentylacyjnego w poszukiwaniu odnogi. Bez żadnego rezultatu. Lewą ścianę kanału stanowiła jednolita gładka blacha.
- Mów po ludzku. – przemówiła Greek. – Co jest nie tak.
- No, dobrze. – powiedział Vlad – Nie ma tutaj trzeciego rozwidlenia w lewo.

-------------

- Co?… – powiedziała ze zdziwieniem Martha – Na pewno się nie pomyliłeś, albo czegoś nie przeoczyłeś?
- Zdecydowanie nie. – odpowiedział Vlad – Po drugim w lewo rozwidlenia w ogóle się skończyły. Przede mną jest tylko tunel w którym jestem i jego koniec kilka metrów dalej. Żadnej alternatywnej ścieżki.
Nastała chwila ciszy, którą przerwał w końcu Vlad.
- Martha? Jesteś tam jeszcze?
- Jestem. – odparła Greek – Myślę… Jeszcze raz sprawdzę plany z komputera i poszukam mojego wydruku.
- I dochodzisz do jakiś sensownych wniosków? – zapytał Vlad.
- Jedyna możliwość która przychodzi mi do głowy to …. – mówiła Martha.
- Że Agencja pochrzaniła bazy, tak? – przerwał jej Vlad.
- Nie, co to, to na pewno nie. – odparła Martha – Jedyną możliwością jest to, że ruscy nie ufali nikomu i sami trochę pozmieniali plany.
- No to świetnie. – odparł Vlad. –Co teraz w takim razie mam zrobić? Przeszukiwać każdy z korytarzy i patrzeć gdzie on wychodzi? – następnie dodał – Wy i ta wasza Agencja…
Po czym zaczął czołgać na wprost do pierwszej kratki wentylacyjnej.
- Stój! – powiedziała nagle Greek.
Vlad zastygł w bezruchu.
- Co znowu? – zapytał Vlad.
- Jeżeli Rosjanie wysili się na zmianę w tych planach to mogli pójść jeszcze o krok dalej. – powiedziała Martha.
- To znaczy? – zapytał Vlad.
- Włącz termowizję i powiedz mi czy coś widzisz. – powiedziała Greek.
Vlad postąpił wedle jej polecenia. Przełączył widok z noktowizji na termowizję, po czym przemówił.
- O rzesz kurwa!
- Wyrażaj się jaśniej. – odparła Marta – Powiedz co widzisz?
- Widzę lasery. – odparł Vlad – Cholernie dużo laserów.
- Nie uda ci się ich powyłączać? – zapytała Greek.
- Nie, nie ma takiej możliwości. – powiedział Vlad – Jest ich tutaj istne zatrzęsienie. Gęsta pajęczynka. Zneutralizowanie tego zajęłoby godziny. Ktoś się postarał.
- Poszukaj drogi którą da się przejść. – powiedziała Martha – Chyba jednak będziesz musiał sprawdzić cały kanał wentylacyjny. Może dopisze nam szczęście i znajdziemy jakąś drogę do środka. Ja w tym czasie poszukam innych planów instalacji wentylacyjnej rosyjskich obiektów wojskowych. Może któraś będzie pasować do schematu… Gdzieś tutaj miałam te wydruki.
Vlad czołgał się w szybie wentylacyjnym w poszukiwaniu jakiejś drogi wejścia. Słabego punktu w systemie zabezpieczeń. Czegokolwiek, co pomogłoby mu dostać się do środka. W końcu znalazł jedną odnogę w której siatka laserów była wyraźnie rzadsza. W sumie aktywne były tylko trzy wiązki. Pozostałych pięć było wyłączonych. Prawdopodobnie delikatne urządzenie nie wytrzymały tak niskiej temperatury. Vlad zaczął wyłączać pracujące jeszcze urządzenia.
Po kilku minutach droga była wolna. Wentylacja rozdzielała się dalej na mniejsze kanały, jednak przez kratę można było dostać się do jakiegoś małego pomieszczenia. Vlad usunął zamknięcie i wskoczył do środka. Pomieszczenie okazało się małym pokojem pełnym szczotek, mopów, wiader i środków czyszczących. Wewnątrz panowała ciemność. Vlad zdjął swój biały strój. Podszedł do drzwi i przez moment przysłuchiwał się czy nikt nie idzie. Wszędzie panowała cisza. Dla pewności wsunął w szczelinę małą kamerę na przewodzie.
Przydatne urządzenie, gdy jeszcze byłem w Agencji takich nie mieliśmy – pomyślał. Przed jego oczami wyświetlił się obraz korytarza. Droga była czysta. Otworzył drzwi i ruszył przed siebie. Wewnątrz co kilka metrów pod sufitem palia się słaba lampa. Vlad zatrzymał się w cieniu pod ścianą i powiedział do mikrofonu.
- Jestem środku. Co dalej?
- To świetnie. – powiedziała Martha – Odwiedź skład rakiet oraz znajdź ich serwer.
- Jakaś pomoc, może mała wskazówka? – zapytał Vlad – Ta baza, z waszych zdjęć satelitarnych, wglądał mi na całkiem duży kompleks. Nie mam zamiaru zwiedzać go całego.
- Skład rakiet powinien znajdować się na niższych poziomach, serwer gdzieś w centrum bazy. – powiedziała Greek.
Ruszył korytarzem, a dalej pierwszymi schodami dół. Po drodze minął kilku przechodzących żołnierzy, jednak zdążył się przed nimi ukryć. W końcu dotarł do drzwi. Prowadziły one do niedużego pomieszczenia z biurkiem i komputerem. Przed monitorem, tyłem do wejścia, siedziała jakaś postać. Vlad po cichu dostał się do środka i pochwycił od tyłu siedzącą osobę.
Przyłożył jej nóż do gardła i powiedział po rosyjsku.
- Witaj. Wyglądasz mi na kogoś ważnego. Mów co wiesz, a może wyjdziesz z tego żywy.
- Ja, ja… nic nie wiem, naprawdę. - powiedział przesłuchiwany – Kim jesteś?
- Ja tutaj zadaję pytania. – powiedział Vlad – To ja trzymam nóż. – i mocniej przycisnął zimny kawałek żelaza do gardła.
- Ale ja naprawdę nic nie wiem… - mówił ze strachem w głosie strażnik – Jestem tylko niskiej rangi szeregowym na szkoleniu.
- To w takim razie nad czym tutaj pracujesz? – spytał Vlad.
Wówczas dopiero dokładniej przyjrzał się monitorowi. Na ekranie był wyświetlony tylko zwykły saper.
- No, dobrze… - przemówił lekko mniej pewnym siebie głosem Vlad – Powiedź mi lepiej gdzie jest serwer i skład rakiet.
- Hangar z uzbrojeniem znajduje się na prawo, na końcu korytarza za dużymi drzwiami. Co do serwera… jest gdzieś na drugim poziomie… - mówił żołnierz – To wszystko co wiem, przysięgam.
- Widzisz. – powiedział Vlad – Jak się postarasz to potrafisz. Lecz teraz nie jesteś mi już więcej potrzebny, więc możemy się pożegnać…
- Co zamierzasz zrobić? – zapytał się jeszcze bardziej przerażony żołnierz – Chyba mnie nie zab…
Nie dokończył gdyż Vlad szybkim i zdecydowanym ciosem rękojeścią noża w głowę ogłuszył go. Ciało schował pod biurkiem, a w pokoju wyłączył komputer i zgasił światło. Poszedł korytarzami według wytycznych żołnierza. Po kilku minutach zatrzymał się przed dużymi drzwiami. Mijając kamery wszedł do hangaru z rakietami. Zaczął rozglądać się po pomieszczeniu i oglądać pociski.

-------------

- Zgadnij gdzie jestem? – powiedział Vlad do swojego mikrofonu.
- W pomieszczeniu serwera? – spytała Greek.
- Nie, w hali z rakietami. – Odparł Vlad.
- Znalazłeś coś interesującego? – zapytała Martha.
- Jak na razie nie. – powiedział Vlad – Wszystko wygląda w porządku. Wszędzie rzędy rakiet. Jak na razie małego zasięgu SI-5, oraz SI-12. Sporo tego.
- Pozostałość Rosjan z okresu Zimnej Wojny. – powiedziała Greek.
- To już końcówka. – mówił Vlad – Dochodzę do ostatniego rzędu rakiet. Tak tutaj są nasze SI-13…- momentalnie przerwał na chwilę po czym dodał – O Boże…
- Co się stało? – zapytała Martha.
- W rzędzie pocisków brakuje jeszcze dwóch rakiet SI-13. – mówił Vlad – A według danych z zaopatrzenia, jakie znalazłem, rakiety powinny być tutaj na miejscu.
- No to mamy kolejny problem… - powiedziała Greek – Musimy poszukać serwera, tam powinny być jakieś dokładniejsze informacje na temat uzbrojenia bazy. Może brakujące pociski przewieziono do innej jednostki i nie naniesiono tutaj jeszcze tych informacji.
Vlad opuścił hangar i ruszył na drugi poziom szukać serwera. Na kondygnacji było czworo drzwi. Na jednych z nich widniała tabliczka z napisem cyrylicą „serwer”. Vlad włożył kamerę pod drzwi i rozejrzał się po pomieszczeniu. W środku stało kilka rzędów szaf z migającymi diodami oraz dwa monitory. Przy jednym z nich siedział ubrany po cywilnemu człowiek. Vlad otworzył drzwi i po cichu wślizgnął się do pomieszczenia. Wnętrze było dobrze oświetlone, jednak serwery zasłaniały widok na część pomieszczenia. Nad drzwiami wisiała kamera. Vlad przeciął nożem kabel urządzenie. Załadował do nasadki swojego karabinu samoprzylepną kamerę. Wystrzelił ją w róg pomieszczenie, tak aby mieć podgląd całego pokoju. Za szafą serwera kręcił się jeszcze jeden człowiek. Kiedy zbliżył się do kamery Vlad aktywował w niej gaz usypiający. Ciało z upadło na podłogę powodując trochę hałasu. Osoba siedząca przed monitorem oderwała od niego oczy i momentalnie obróciła się za siebie. Na widok Vlada chciała poderwać się i rzucić w stronę przycisku alarmu. Nie zdążyła. W połowie drogi padła na ziemię, ogłuszona gumowym pociskiem. Vlad podszedł do serwera, podłączył nadajnik który dała mu Greek, a potem powiedział do swojego mikrofonu.
- Jestem w pomieszczeniach serwera. Masz sygnał?
- Poczekaj chwilę. – powiedziała Martha – Urządzenie musi się zsynchronizować. – po chwili dodała – Jestem.
- Czy to znaczy, że już mogę się stąd zmywać? – spytał Vlad.
- Jeszcze nie. – odpowiedziała mu Greek – Kiedy wyciągnę niezbędne dane z serwera będziesz musiał zabrać ze sobą nasz nadajnik. Nie może paść na Agencję żaden cień podejrzeń. Wszystko na wyglądać na włamanie jakiejś grupy bojowników czeczeńskich, a oni takiego sprzętu nie używają.
- To proszę cię, pośpiesz się. – mówił Vlad – Po wejściu tutaj przeciąłem kabel kamery, ochrona zapewne szybko się połapie, że coś tutaj nie gra i zaraz tu będzie.
Nastała chwila ciszy. Vlad rozglądał się po pomieszczeniu.
- Jesteś tam? – zapytał Vlad.
- To bardzo interesujące… - powiedziała Martha.
- Też się cieszę. – odparł Vlad – Ale czy to jest to czego szukamy?
- Chm… - odezwała się Greek – W sumie nie wiem.
- Słyszę jakieś kroki. – powiedział Vlad.
- Jeszcze chwilę… - powiedziała Martha.
- Obawiam się, że tej chwili nie mamy. – powiedział Vlad.
Odgłos kroków kilku ludzi na zewnątrz nasilił się, aż w końcu ustał. Drzwi do serwera otworzyły się. Do środka weszło trzech uzbrojonych ochroniarzy. Dwie osoby z obsługi serwera leżała nieprzytomna na podłodze. Koło nóg jednej z nich spoczywał kubek z rozlaną kawą.

-------------

17:00 czasu lokalnego
północne koło podbiegunowe
samolot Hercules - terenowy Sztab Dowodzenia A.Z.T.


Do samolotu wszedł Vlad. Był wyraźnie zmęczony i przemarznięty. Na całym jego ubraniu było pełno dużych białych płatków śniegu. Przemówił do siedzącej przy komputerze Greek.
- Mamy te dane? – zapytał.
- …ach, Vlad to ty. – powiedziała obracając się na chwilę od monitora. – Burza zakłóciła nam kontakt z tobą. Plan z ładunkiem nie wypalił. Nie przepuścili naszych ludzi na teren jednostki. - Dobrze o tym wiem. – powiedział Vlad - Kiedy wyszedłem z bazy, kanałem z kablami, musiałem sam wykiwać pięciu strażników. W tym dwóch z psami. – po czym dodał z pretensją w głosie – Ale dzięki za wsparcie.
- Wiesz, że straciliśmy z tobą łączność kiedy rozpętała się zamieć. – powiedziała Martha.
- Mam nadzieję, że chociaż mój wysiłek i poświęcenie nie poszły na marne. – powiedział Vlad.
- No nie do końca. – odparła Greek i podała mu swój kubek z gorącą kawą – Nie znaleźliśmy nic bezpośrednio związanego z naszymi pociskami, ale natrafiłam na ślady działań postronnej osoby z zewnątrz. Innymi słowy hakera.
- Co? Hakera? – powiedział z niedowierzaniem Vlad – Wydawało mi się że serwery w bazach wojskowych nie mają, ze względów bezpieczeństwa, podłączenia do Internetu.
- Bo normalnie nie mają. – odpowiedziała Martha – Stąd nasuwa się wniosek, że ktoś wewnątrz, albo osoba która się tam jakoś zakradła, połączyła serwery bezprzewodowo z siecią. Dzięki temu haker mógł bez przeszkód buszować w wojskowych danych, w tym również tajnych informacjach o rozmieszczeniu pocisków w poszczególnych bazach. Na dyskach znajdował się też szczegółowy plan tego obiektu jak i informację o zatrudnionym personelu oraz przebywających tam żołnierzach.
- Miał wszystko jak na dłoni. – powiedział Vlad – Doskonałe informacje do dokonania kradzieży.
- Dokładnie. – powiedziała Martha – Sprawdziłam również nasze dwie zaginione rakiety. Wiesz co się okazało? – Vlad milczał popijając gorącą kawę, Martha nie uzyskawszy odpowiedzi kontynuowała – Te rakiety też zostały skradzione i to prawdopodobnie przez tę samą osobę, w tym samym czasie. Podejrzewam, że władze rosyjskie nie były z nami w pełni szczere. – następnie dodała – Skradziono im trzy, a nie jak dotąd utrzymywano, jedną rakietę SI-13.
- Udało ci się dojść do tego kto dokonał kradzieży? – zapytał Vlad.
- Nie, ale wiem kto jest tym tajemniczym hakerem. – powiedziała z dumą w głosie Greek – Jest nim niejaki Wang Tang. Ścigany międzynarodowym listem gończym haker, pracujący dla organizacji przestępczych i ugrupowań zbrojnych. Według naszych danych obecnie pracuje dla jednej z triad Chińskich. Ruszamy do Pekinu. – dodała.
- To świetnie. – powiedział Vlad – Uwielbiam chińszczyznę. A przy okazji, wciąż nie znalazłaś swoich zagubionych planów?
- Nie. – odparła Greek – Kulkon przynosił mi tu wszystkie papiery i zostawił straszny bajzel. Penie walają się gdzieś pomiędzy tymi teczkami.
Samolot przygotowywał się do startu. Na zewnątrz zamieć wzmagała się jeszcze bardziej. Silny wiatr unosił duże płaty śniegu. Koło stanowiska Greek świeciło się światełko przy niszczarce biurowej. W jej koszu znajdowały się jakieś pocięte papiery.


->Rozdział Szósty<-
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Reklama
Anti Spam
www.antyspam.pl
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 372
Nieaktywowany Użytkownik: 277
Najnowszy Użytkownik: oferkol
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Czana
27/08/2013 00:15
Ja zaglądam smiley Podrzuć temat..

bestia6985
26/08/2013 22:22
Żyje tu ktoś, to smutne że na tej stronie nikt nie siedzi ... smiley

Magda990
26/03/2013 15:12
Szkoda że tak tu cicho ;(

fischerowiec
16/01/2013 15:41
Ja też

Magda990
26/09/2012 15:37
Me ;D

reburn
17/09/2012 14:49
siemanko, zagląda tu ktoś czasem ?

Magda990
31/08/2012 09:27
no szkoda smiley a przy okazji to siema bo się nawet nie przywitałam smiley

Paul
30/08/2012 21:23
Eh, SCC śpi bo w sumie nikt nie ma czasu opiekować się serwisem, smutne to ale prawdziwe.

MarcedOne
19/08/2012 02:47
wieki mnie tu nie bylo a SCC dalej spi.

michal
09/08/2012 21:20
(przepraszam za składnię wypowiedzi, ale po dniu spędzonym w robocie, poprawność językowa jest ostatnią rzeczą, na której mi zależy... -_- )

Archiwum

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie