Splinter Cell Centre - SCC
  
Strona Główna ::  Forum ::  Artykuły ::  Linki
Sierpień 18 2017 01:24:23 
 
Nawigacja
Strona Główna
Forum
Artykuły
FAQ
Kontakt
Galeria
Szukaj
Linki
Redakcja
Partnerzy
Wymiana/bannery
Info

Tom Clancy
Ubisoft
Cenega
Porady ogólne
Tryby wizyjne
Sam Fisher
Irving Lambert
Anna Grimsdóttír
William Redding
Michael Ironside
Mapa
Polskie Klany
Plan Wydawniczy
Relacja z UbiDays08

DeviantART
SC Books

"Sojusz zła" - recenzja
"Kolekcjoner" - recenzja
SC: Conviction

Zapowiedź
Recenzja (PC)
Movies
Galeria
Conviction na E3
SC: Double Agent

O grze
Interfejs
Recenzja (XBOX)
Recenzja (PC)
Postacie
Wymagania sprzętowe
Hacking
Fabuła
Movies
Tryb multiplayer
Achievementy
Pasek zaufania
Rodzaje zakończeń
Video solucje (PC, X360)
Video solucje (Xbox)
Galeria
Promocja

SC: Essentials

O grze
Fabuła
Movies
Cheats
Galeria

SC: Chaos Theory

O grze
Interfejs
Recenzja (PC)
Recenzja (N-gage)
Wymagania sprzętowe
Fabuła
Wyposażenie
Włamywanie się
Hacking
Versus
Movies
Cheats
Video solucje
Galeria

SC: Pandora Tomorrow

O grze
Recenzja
Wymagania sprzętowe
Wyposażenie
Fabuła
Postacie
Movies
Cheats
Poradnik
Video solucje
Galeria

Splinter Cell

O grze
Recenzja
Wymagania sprzętowe
Fabuła
Postacie
Movies
Cheats
Video solucje
Galeria
Fan Zone
Story by Yuukimo
Story by IwaN Roz. 1
Story by IwaN Roz. 2
Story by IwaN Roz. 3
Story by IwaN Roz. 4
Story by IwaN Roz. 5
Story by IwaN Roz. 6
Story by IwaN Roz. 7
Story by IwaN Epilog
Story by Molook pt. 1
Story by Molook pt. 2
Stopka
SCC Copyright © 2007-2014

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Zakaz kopiowania materiałów bez zgody administracji.

 
SbI Roz. 4
 
Rozdział IV


7:30 czasu lokalnego
Lądowisko A.Z.T.


Vlad siedział już w kabinie wojskowego śmigłowca. Na siedzeniu, obok niego spoczywała jeszcze dwójka ludzi. Byli to pozostali agenci A.Z.T., którzy również wybierali się w misję. Vlad po raz pierwszy ich widział. Musieli być nowi, a przynajmniej dołączyć do Agencji po już jego odejściu. Na ich mundurach widniały napisy – Paul i Christopher. Vlad nie był pewnie czy to ich prawdziwe imiona, czy tylko wybrane przez Agencję na tą misję pseudonimy. Jednak teraz go to najmniej obchodziło, gdyż osoby te nie były zbytnio rozmowne i sprawiały wrażenie nieciekawych ludzi. Normalni służbiści oddani A.Z.T.
Agencja gdyby tylko była w stanie, zapewne by takich sobie klonowała – pomyślał i zajął się ciekawszym zajęciem. Z zaciekawieniem zaczął znowu przyglądać się swojemu nowemu wyposażeniu. W zbrojowni Krasow wręczył mu pistolet SC 5,72 mm. Była to nieduża poręczna półautomatyczna broń z tłumikiem i dwudziestonabojowym magazynkiem. Kolejną jeszcze ciekawszą część wyposażenia stanowił karabin szturmowy SC-20K Rifle. Była to jego główna broń. Karabin szturmowy SC 5,56 x 45 mm z celownikiem, tłumikiem, oraz granatnikiem 40 mm. Ciekawostkę stanowiła możliwość podpięcia pod broń specjalnej nasadki, która pozwalała na strzelanie różnymi kamerami samoprzylepnymi lub paralizatorami.
To musi być bardzo przydatne i praktyczne – pomyślał Vlad.
Ach te dzisiejsze zabawki. Oczywiście kapitan Borys Krasow powyjmował mu na czas lotu wszystkie magazynki. Względy bezpieczeństwa tłumaczył się.
Co ja jakieś dziecko jestem, broni nigdy w ręku nie miałem, czy co? – skarżył mu się Vlad.
A co gdyby nas zestrzelili nad wrogim terenem? Wtedy to już jak nogą w gówno. Mogiła.
W Agencji niestety nie miał czasu w pełni przetestować nowego sprzętu, gdyż kapitan po zaprezentowaniu mu broni zostawił go tylko na pięć minut w strzelnicy. Mówił, że mają już mało czasu, oraz że dokładniej z bronią zdąży jeszcze zapoznać się na miejscu, w Egipcie. Ostatnią częścią wyposażenia był nóż. Porządny wojskowy sprzęt. Dobrze wyważony. Licząc ten własny przy bucie Vlad miał już dwa noże. Deszcz nie uspokajał się, a nawet od rana wyraźnie nabrał na sile. Duże ciężkie krople rozbijały się o płytę lądowiska jak i szybę helikoptera. Pracujące na pełnych obrotach wycieraczki z trudem odgarniały potoki spływającej wody. Do stojącej obok drugiej maszyny, w pośpiechu wbiegła trójka osób. Wśród nich był kapitan Borys Krasow jak i porucznik Michaił Kulkon oraz jakaś kobieta, której Vlad nie rozpoznał. Momentalnie obaj piloci odpalili silniki. Dało się słyszeć hałas pracujących śmigieł. Woda spod lądowiska, w miejscu gdzie stały maszyny, została gwałtownym podmuchem zepchnięta na bok. Ciężkie śmigłowce uniosły się w górę, a następnie gwałtownie skręciły i poleciały równo, jedna koło drugiego. Vlad jeszcze przez deszcz zauważył w oknie Agencji jakąś machającą im postać. Niebo przeszyła błyskawica.

12:40 czasu lokalnego
Arabska Republika Egiptu


Z Agencji śmigłowce zabrały ich na najbliższe lotnisko wojskowe, gdzie stał już gotowy do odlotu samolot transportowy C-130 Hercules. Na pokładzie maszyny znajdował się różnego rodzaju uzbrojenie, amunicji oraz nowoczesne komputerów i inne zaawansowanych elektroniczne urządzenia. W ładowni stał helikopter typu Black Hawk. Tajemniczą kobietą okazała się być Martha Greek, specjalista agencji od koordynowania misji drogą radiową. Przekazywała agentom wskazówki, niezbędne informacje, jak również rozkazy przełożonych. Martha była niewysoką, trochę puszystą kobietą w średnim wieku o miłym, wyraźnym głosie. Z lotniska wylecieli o wpół do dziewiątej. Podróż trwała trochę ponad dwanaście godzin w trakcie których Vlad śmiertelnie się nudził. Martha wraz z kapitanem Borysem oraz porucznik Kulkon znajdowali się w innej części samolotu. Cukierki zabrane z Agencji skończyły się jakieś tysiąc kilometrów temu. Jego towarzysze dalej nie byli zbyt rozmowni. Vlad zajmował się teraz wydzieraniem z papierków logo Agencji, w taki sposób aby otrzymać tylko kontynenty. Kiedy ratował już przedostatni z nich samolot wylądował na pustkowiu, kilka kilometrów na południowy wschód od Kairu. Na zewnątrz panował niezmierny upał. Czterdzieści pięć stopni w cieniu, zero wiatru. Istne piekło na ziemi. Wszyscy wysiedli i zaczęli rozładunek sprzętu. Komputery i inną elektronikę zaniesiono do małej, nie wyróżniającej się, chatki. Helikopter ustawiono zaraz przy niej i zamaskowano go za pomocą siatki wojskowej oraz jakimiś kilku walających się w okolicy desek i skorodowanych blach. Hercules odleciał. Cały sztab dowodzenie czyli kapitana Borys Krasow, porucznika Michaił Kulkon oraz Martha Greek siedział wewnątrz pomieszczenie i przystosowywał je do wieczornej misji. Składali sprzęt, podłączali anteny i komputery, montowali klimatyzację. Vlad wraz z resztą grupy uderzeniowej mieli otrzymał rozkaz zajęcia swoich pozycji, skontaktowania się z tutejszymi ludźmi powiązanym z Agencją, oraz oczekiwać na rozkazy. Wyruszyli w wyznaczone punkty na mapie. Zostali przebranie typowych turystów, żeby nie wzbudzać podejrzeń chodząc z mapą w ręku. Każdy z nich miał durzą ciężką torbę w której znajdowało się pełne wyposażenie na misję, wraz z bronią i amunicją, oraz odpowiedni strój. Wszyscy poszli w niemal przeciwnych kierunkach. Vlad miał zaznaczony punkt we wschodniej części Kairu, niedaleko jednego z meczetów. Musiał skontaktować się z mężczyzną o imieniu Nadżib Mehfez. Na ulicach miasta było tłoczno. Wszędzie kręcili się ludzie, potrącali innych przechodniów. Po bokach ulic stało pełno straganów obleganych przez kupujących i sprzedających. Handlarze nieustanni coś krzyczeli. W tłumie gdzieniegdzie można było zauważyć nielicznych turystów, podróżujących w małych grupach, bądź też osobno. Kiedy Vlad już doszedł do wyznaczonego miejsca, nie mógł znaleźć wśród ludzi swojego kontaktu. Nagle z tłumu wyszedł jakiś mężczyzna w turbanie na głowie, stanął przed nim i przemówił.
- Chwała niech będzie Allachowi.
Vlad dokładniej przyjrzał się mówiącej osobie i rozpoznał w niej swój kontakt. Na pokazywanym mu przez Agencję zdjęciu Nadżib nie miał nakrycia głowy, a teraz nosił pokaźny turban. Ten szczegół w pierwszej chwili nieco utrudnił rozpoznanie.
- Nadżib Mehfez? – zapytał dla stuprocentowej pewności Vlad.
- We własnej osobie. – odparł mężczyzna i dodał – Proszę za mną.
- Więc mówi pan w moim języku. – powiedział Vlad – A ja przez całą drogę tutaj myślałem jak ja się z panem dogadam po arabsku.
Nadżib nie odpowiedział, tylko lekko się uśmiechnął. Poszli do na drugie piętro starego domu naprzeciw meczetu. Vlad siedział sam w małym pokoju, Nadżib zaraz po przyprowadzeniu go gdzieś sobie poszedł. W pomieszczeniu znajdował się obdrapany stół, kanapa, kilka niedużych szafek oraz umywalka. Na zewnątrz wychodziło tylko jedno okno i to akurat w stroną meczetu. Ze świątyni dobiegały głośne dźwięki modłów. Vlada na nowo rozbolała głowa. Jednak w szafce znajdowało się trochę zeschniętego jedzenia, a na podłodze butelki z wodą mineralną. Oczekiwanie na misję dłużyło w niemal nieskończoność, meczet nie cichł ani na chwilę.

-------------

22:30 czasu lokalnego
południowe przedmieścia Kairu


Vlad siedział spokojnie w krzakach, przy kiepsko oświetlonej drodze, naprzeciwko kompleksu budynków. Budowla była ogrodzona trzymetrową siatką z drutem kolczastym na szczycie. Teren patrolowało kilku, chodzących naokoło, uzbrojonych ochroniarzy. Vlad czekał już ponad kwadrans na dalsze rozkazy z centrum dowodzenia. Jednak nie narzekał. Pod wieczór było tu całkiem chłodno i cicho. W pewnym momencie do uszu Vlada dobiegł głos.
- Vladimir, musisz dostać się do wnętrza budynku. – mówiła przez słuchawkę Martha Greek – Twoim zadaniem jest przesłuchanie Achmeda i wypytanie go o broń. Masz czas do 23:30. – dodała – Po tej godzinie na teren wkroczy oddział Egipskich Służb Specjalnych.
- Zrozumiałem. – powiedział Vlad i ruszył w stronę ogrodzenia.
Szybko przeszedł drogę. Włączył noktowizor i trzymając się cienia czołgał się do płotu. Kiedy już był naprzeciw niego, przeciął kilka dolnych oczek siatki, następnie przecisnął się do środka. Zaczął obserwować straże.
- Zewnętrznego placu pilnuje pięciu strażników. – mówiła Martha – Dwóch stoi przy bramie wjazdowej, a pozostałych trzech krąży wokół budynku. Ilu jest wewnątrz nie wiemy.
Vlad rozejrzał się czy nikogo nie ma w pobliżu. Jeden ze strażników okrążających budynek właśnie zniknął za rogiem.
Minie parę sekund zanim z drugiej strony pojawi się następny - pomyślał.
Przebiegł szybko lekko oświetlony plac. Starał się przy tym nie narobić żadnego hałasu. Przyległ do ściany budynku, jednak wówczas potrącił jakąś butelkę która roztrzaskała się o beton. Strażnik który kilka sekund wcześniej wyszedł zza rogu usłyszał hałas i ruszył w tym kierunku.
- Jest tam ktoś? – powiedział po arabsku.
Vlad schował się za pobliskie skrzynie i zamarł w bezruchu. Strażnik z bronią w ręku zbliżał się w jego kierunku. Gdy wszedł w ciemność snop ostrego światła padł na ścianę i błądził po niej, jak i naokoło. Poza rozbitą butelką nie znalazł niczego. Kiedy wydawało się, że strażnik już wraca do swojego patrolu, zatrzymał się, obrócił i dla pewności poświecił na stojące nieopodal skrzynie. Ostra smuga padła na tułów, a potem na twarz Vlada. Strażnik chciał coś krzyknąć i nacisnąć na spust pistoletu. Jednak nie zdążył wykonać żadnej z tych czynności. Powalony szybkim i zdecydowanym ciosem padł nieprzytomny na ziemię. Vlad odciągnął jego ciało na bok, chowając je za skrzynie. Po czym wdrapał się na dach i wślizgnął do środka przez okno. Pokój był mały i trochę oświetlony przez zewnętrzne reflektory.
- Według naszych planów pokój w którym obecnie urzęduje Achmed jest na lewo, na końcu korytarza. – mówiła Martha.
Wówczas z korytarza zaczęły dochodzić odgłosy kroków. Vlad przyczaił się przy drzwiach.
Cholera, otwierają się do środka – pomyślał.
Wyciągnął jedyną broń, poza nożem, w jaką go wyposażyli do tego zadania. Kroki ustały tuż za drzwiami. Vlad odbezpieczył swój pistolet. Klamka poruszyła się. Drzwi otwarły się i do pokoju wszedł jeden ze strażników. Kiedy zrobił pierwszy krok nastąpił stłumiony, przez tłumik, strzał. Martwy strażnik osunął się na podłogę. Vlad wciągnął trupa w kąt, a sam gdy już upewnił się iż na korytarzu nikogo nie ma, ruszył w kierunku pokoju Achmeda. Drzwi do pomieszczenie były zamknięte jednak Vlad dzięki wytrychom poradził sobie szybko z nieskomplikowanym zamkiem.
Uczą tego na pierwszych zajęciach w Agencji – pomyślał.
W pokoju za biurkiem przy oknie przed monitorem siedziała jakaś postać. Vlad uchylił szerzej drzwi. Osobą za stołem był Achmed. Zdawał s wyraźnie pochłonięty pracą przy komputerze. W pokoju panował półmrok.
Bardzo dobrze – pomyślał Vlad.
Zamknął za sobą drzwi blokując klamkę krzesłem i bezszelestnie zakradł się za plecy wroga. Wyjął nóż. Chwycił gwałtownie Achmeda i przyłożył mu metal do gardła. Następnie przemówił.
- Nie wiesz kim jestem, ale zapewne domyślasz się po co tu przyszedłem. – powiedział spokojnie Vlad.
- Nie wiem o co ci chodzi. K… kim jesteś?… - zapytał Achmed.
- O świetnie. – powiedział Vlad – Mówisz również w moim języku, a ja już myślałem, że będę musiał dogadywać z tobą w języku migowym, za pomocą mojego noża. – i tutaj mocniej przycisnął broń do gardła wroga, po czym dodał – Chodzi mi o broń, którą handlujesz. O rakietę SI -13 z głowicą atomową oraz o człowieka o imieniu Osama Kuljong. Czy to dowierzyło ci trochę pamięć?
- Jakie rakiety z głowicą? – mówił gorączkowo Achmed – Jaki znowu Osama Kuljong? Nie zna…
W tym momencie dało się słyszeć lekki dźwięk tłuczonej szyby. Achmed momentalnie urwał swoją wypowiedź, a jego głowa odskoczyła lekko na bok, po czym bezwładnie opadła na ramiona. Z niedużej dziury na jego skroni polała się czerwona stróżka krwi. Cholera, snajper – pomyślał Vlad i odsunął się od okna puszczając z rąk ciało.
- Macie na swoim terenie snajpera. – powiedział do swojego mikrofonu Vlad.
- Właśnie teraz go widzimy. – odpowiedziała Martha – Wysyłamy za nim w pogoń Black Hawk’a. A ty lepiej się stamtąd zabieraj. – dodała – Strażnicy idą z podwórza w twoim kierunku. Musieli również zauważyć snajpera, albo brak któregoś ze swoich kolegów.
- Zaraz się stąd zbiorę .- odpowiedział Vlad spoglądając na ekran komputera.
Na monitorze włączył się wygaszasz, który do wyłączenia wymagał wpisania hasła. Vlad spróbował bezskutecznie kilku przychodzących mu do głowy możliwości, typu „Rosja”, „SI-13”, „Kuljong”, „Somala”. Bezskutecznie. Nic co wymyślił nie dawało rezultatu, ekran dalej pozostawał czarny, a świecił się jedynie prostokącik z napisem „hasło”. Z dołu usłyszał nagłe otwieranie drzwi i gwałtowne kroki wchodzących po schodach ludzi. W chwilę potem do drzwi dobiegło donośne pukanie.
- Co ty do cholery tam jeszcze robisz ?! – usłyszał głos Greek.
Vlad postanowił jeszcze podjąć ostatnią próbę. Jako hasło wpisał Allach. Monitor momentalnie rozbłysnął dziesiątkami tabel, danych oraz rysunków. Zza drzwi dobiegło jakieś donośne wołanie w obcym języku, a następnie seria strzałów. Kule dziurawiły okolice zamka. Z drzwi sypały się fontanny drzazg. Po kopnięciu zapora puściła. Do środka wdarła się grupa trzech, uzbrojonych w broń maszynową, ochroniarzy. W pokoju nie było nikogo. Na podłodze w czerwonej kałuży leżał martwy Achmed Somala. Na biurku ekran monitora świecił się wykresami i rysunkami. W szybie znajdowała się niewielka dziura. Okno było otwarte.
Vlad po oddaleniu o około pięćset metrów do ogrodzenie przestał biec. Nikt go nie gonił. W ręku obracał mały podłużny przedmiot. Na przełaj, unikając dróg i zabudowań, wracał do miejsca stacjonowania Sztabu Dowodzenia. Noc była chłodna, lecz przyjemna. Niebo rozświetlały tysiące gwiazd.

-------------

23:45 czasu lokalnego
wschodnie przedmieścia Kairu
terenowy Sztab Dowodzenia A.Z.T.


Kiedy Vlad znajdował się koło niepozornej chatki w której ukrywał się Sztab Agencji obok stał helikopter. Widać było, że niedawno wylądował. Vladowi wyszedł naprzeciw porucznik Michaił Kulkon.
- Właśnie przed chwilą do budynku w którym urzędował Achmed wkroczyły egipskie Odziały Specjalne. – mówił – Nie znaleziono tam żywego ducha, tylko dwa trupy i jednego nieprzytomnego. Jeden z trupów jest oczywiście Achmed, a drugim zabity przez ciebie ochroniarz. Ogłuszony strażnik został przewieziony do szpitala. Po odzyskaniu świadomości poddadzą go przesłuchaniom, jednak nie liczyłbym na jakieś konkretne rezultaty. Tacy ludzie to na ogół zwykli najemnicy. Pracują za grubą kasę, o nic nie pytają, o niczym nie wiedzą. - po czym westchnął i dodał – Na domiar złego w budynku nie znaleziono żadnej broni ani danych, bądź też dokumentów, mogących potwierdzić ten proceder. Jedyny komputer który mógł zawierać jakieś informację został kompletnie zniszczony. Nie ma z niego żadnego użytku. Jesteśmy w stałym kontakcie z tutejszą policją, która będzie nas na bieżąco informować o swoich postępach.
- Może, nie koniecznie wszystko stracone. – Powiedział Vlad i lekko się uśmiechnął. – Zaprowadź mnie do Greek.
Weszli do chaty. W małym pomieszczeniu roiło się od wszelkiej maści elektroniki. Trzy monitory wyświetlały jakieś obrazy, schematy terenu, albo zdjęcia satelitarne. W półmroku migały różnokolorowe diody. Na stolikach stało kilka komputerów. Przed jednym z nich siedziała, z słuchawkami w uszach, Martha Greek. Kapitana nie było w środku. Kiedy wyszli Martha oderwała się na chwilę do monitorów i spojrzała w ich stronę.
- Patrzcie. – powiedziała spoglądając z lekkim uśmiechem na Vlada – Oto wrócił nasz bohater z niezwykle udanej misji…
- Stwierdziłem, że może cię to zainteresować. – powiedział Vlad i uśmiechnął się pokazując pen drive. – Prosto z komputera Achmeda.
- Pokaż to. – powiedziała Martha i zdecydowanym ruchem chciała zabrać pen drive z jego rąk.
Jednak w ostatniej chwili Vlad cofnął rękę z urządzeniem i chował je za plecy.
- Nie usłyszałem słowa „proszę”. – powiedział Vlad i lekko się uśmiechnął.
Martha się nie odwzajemniła jego uśmiechu, tylko twardo i z pretensjami zaczęła wpatrywać mu się w oczy. Po czym powiedziała twardo i zdecydowanie.
- Dawaj!
Vlad dał jej dysk. Greek natychmiast włożyła pen drive do USB i zaczęła przeglądać zawarte na nim dane.
- Zobaczmy co tu mamy… - mówiła szybko przeskakując pomiędzy dokumentami – Dane techniczne broni maszynowych oraz pistoletów… Lista handlarzy, bilanse rachunkowe, numery kont bankowych… Tym zajmą się tutejsze władze i poinformują nas o postępach w swoich śledztwach. – po czym po chwili milczenie dodała – Hm…, nie ma tu nic o rakiecie SI-13. Jesteś pewien, że to wszystkie dokumenty, które znajdowały się na komputerze Achmeda? – zapytała nie odrywając oczu od monitora.
- Tyle zdążyłem znaleźć i skopiować. – odparł Vlad. – Może to wszystko, a może nie. W każdym razie teraz już raczej tego nie zweryfikujemy.
- Rzeczywiście, komputer Achmeda znajduje się teraz w drobnych kawałkach, a my stoimy w martwym punkcie. – powiedziała Martha – Chociaż… to może być coś interesującego, a nawet bardzo. – wskazała na monitorze jakiś obraz, podobny do skrawka mapy. – Wiecie co to jest?
Kulkon milczał.
- Fragment jakiejś mapy. – odparł Vlad.
- Blisko. – powiedziała Greek – To zdjęcie satelitarne nałożone na mapę.
- Dlaczego ktoś miałby coś takiego robić? – zapytał Kulkon.
- Na zwykłej mapie masz zaznaczone i nazwane drogi, miejscowości, lasy rzeki i tym podobne rzeczy, jednak widnieją tutaj tylko obiekty cywilne. – mówiła Martha – Natomiast na zdjęciu satelitarnym można zobaczyć - również nie naniesione obiekty wojskowe. Te dwie rzeczy zostały ze sobą połączone dla lepszej orientacji. Zgadnijcie, co jest zaznaczone na tym planie?
-------------

- Obiekt wojskowy… - niepewnie powiedział Kulkon.
- Jest to rosyjski garnizon wojskowy, koło morza Karskiego. – mówiła Greek – Ten sam z którego pół roku temu skradziono broń, w tym rakietę SI-13.
- W takim razie mamy już jakiś punkt zaczepienia. – powiedział Vlad – Apropo punktów zaczepienia to zostają nam jeszcze nasi dwaj agenci oraz tajemniczy snajper.
Zapadła chwila ciszy. Kulkon zastygł w bezruchu i nawet nie poruszał oczami. Martha oderwała wzrok od monitora i obróciła się twarzą do Vlada.
- Nasi dwaj agenci jeszcze nie wrócili z misji. Będą tutaj za około godzinę. – mówiła Greek – Jednak jak się okazało, śledzone przez nich osoby to mało ważni handlarze. Raptem płotki.
- A co ze snajperem? – zapytał Vlad – Wyciągnęliście coś z niego? Wiemy kto go wynajął, dlaczego i przede wszystkim w jaki sposób ten bydlak się tam znalazł, a my tego nie zauważyliśmy?
- Robiliśmy co prawda dokładne zdjęcia terenu misji – mówiła Greek – oraz obserwowaliśmy ten obszar przez satelitę podczas trwania całego zadania, ale zauważyliśmy go dopiero po oddaniu strzału…
- Co? – ze zdumieniem powiedział Vlad – Nie widzieliście go przez ten cały swój nowoczesny sprzęt, a facet po prostu sobie tam spokojnie przyszedł i zastrzelił Achmeda. – spojrzał w kierunku Greek.
- Przerwałeś mi. – powiedziała z pretensją w głosie Martha – Podejrzewamy, że snajper był tam już jakiś czas przed naszą misją i ukrył się…
- Nie mówcie mi, że przez wasze satelity nie można odszukać zamaskowanego człowieka. – powiedział Vlad – No chyba, że w tej misji brały udział te Agencyjne „kosmiczne śmieci”. – lekko się uśmiechnął.
- Znowu mi przerywasz! – warknęła na niego Greek, w ogóle się nie uśmiechając.
- Przepraszam. – powiedział Vlad z ciągłym uśmiechem na twarzy – Już nie będę. – po czym dodał – Przyrzekam.
- Jeśli mówiąc „kosmiczne śmieci” miałeś na myśli starszy model satelity Agencji, to odpowiedź brzmi „nie”. – mówiła Martha piorunując go spojrzeniem – Ku twojej wiadomości Agencja wysłała do tej misji nowy model satelity. Urządzenie to posiada możliwość robienia zdjęć w podczerwieni i dlatego jesteśmy w stanie zobaczyć każdą żywą istotę która chodzi po powierzchni ziemi. Niestety snajper się do niej nie zaliczał.
- Jak to? – spytał zdziwiony Vlad.
- Snajper schował się w wykopanej uprzednio podziemnej kryjówce. – przemówił Kulkon – Nie wystawiał stamtąd nawet czubka nosa, aż do momentu oddania strzału.
- Czegoś tu nie rozumiem. – powiedział Vlad – Dlaczego snajper był aż tak przezorny? Maskowanie się i owszem, ale chowanie się pod ziemię, żeby nie wykryła go termowizja?
Wygląda to tak jakby wiedział, że tam będziemy. Tylko skąd i w jaki sposób wszedł w posiadanie tych informacji? Może on sam udzieli nam jakiś konkretnych odpowiedzi?
Nastąpiła długa pauza. Kulkon stał niczym posąg, Greek spuściła oczy i milczała.
- Nie złapaliście go czy co? – zapytał w końcu Vlad, nie doczekując się odpowiedzi.
- Nie, pojmaliśmy go… - powiedziała Martha.
- Więc w czym problem? – powiedział Vlad – Nie chce skurwysyn mówić? Już ja mu rozplącze język. Gdzie on jest?
- Wątpię, że coś jeszcze da się wskórać… - powiedziała Martha i wskazała ręką na duży czarny plastikowy worek leżący pod ścianą.
- Co? – zapytał z niedowierzaniem Vlad – Zabiliście go? Jak i dlaczego?
- Nie. – powiedział milczący dotąd Kulkon – Snajper sam popełnił samobójstwo, kiedy go goniliśmy znalazł się w miejscu bez drogi ucieczki.- zamilkł – Nic nie byliśmy w stanie zrobić, ani go uratować. Spożył jakąś truciznę, prawdopodobnie cyjanek. – dodał.
- No to świetnie. – powiedział Vlad i rozłożył ręce.
- Więc pozostaje nam tylko jeden ślad. – mówiła Greek - Rosyjski garnizon wojskowy, koło morza Karskiego. Wybierzemy się tam zaraz po tym jak zbierzemy resztę naszych ludzi.
- A gdzie się podział kapitan? – zapytał Vlad.
- Kapitan Borys Krasow pojechał jakieś pół godziny temu do miasta. – mówiła Greek.
- Co on robi o tej porze w Kairze? – zapytał się Vlad – Zakupy?
- Znasz kapitana. – powiedział Kulkon – Z natury jest małomównym człowiekiem. – po czym dodał – Pewnie poszedł skontaktować się z jednym z naszych tutejszych ludzi.
- No cóż… - powiedział Vlad – Poczekamy.
Z oddali dobiegło, niesione echem, wycie hieny.


->Rozdział Piąty<-
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Reklama
Anti Spam
www.antyspam.pl
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 372
Nieaktywowany Użytkownik: 267
Najnowszy Użytkownik: oferkol
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Czana
27/08/2013 00:15
Ja zaglądam smiley Podrzuć temat..

bestia6985
26/08/2013 22:22
Żyje tu ktoś, to smutne że na tej stronie nikt nie siedzi ... smiley

Magda990
26/03/2013 15:12
Szkoda że tak tu cicho ;(

fischerowiec
16/01/2013 15:41
Ja też

Magda990
26/09/2012 15:37
Me ;D

reburn
17/09/2012 14:49
siemanko, zagląda tu ktoś czasem ?

Magda990
31/08/2012 09:27
no szkoda smiley a przy okazji to siema bo się nawet nie przywitałam smiley

Paul
30/08/2012 21:23
Eh, SCC śpi bo w sumie nikt nie ma czasu opiekować się serwisem, smutne to ale prawdziwe.

MarcedOne
19/08/2012 02:47
wieki mnie tu nie bylo a SCC dalej spi.

michal
09/08/2012 21:20
(przepraszam za składnię wypowiedzi, ale po dniu spędzonym w robocie, poprawność językowa jest ostatnią rzeczą, na której mi zależy... -_- )

Archiwum

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie