Splinter Cell Centre - SCC
  
Strona Główna ::  Forum ::  Artykuły ::  Linki
Sierpień 18 2017 01:22:58 
 
Nawigacja
Strona Główna
Forum
Artykuły
FAQ
Kontakt
Galeria
Szukaj
Linki
Redakcja
Partnerzy
Wymiana/bannery
Info

Tom Clancy
Ubisoft
Cenega
Porady ogólne
Tryby wizyjne
Sam Fisher
Irving Lambert
Anna Grimsdóttír
William Redding
Michael Ironside
Mapa
Polskie Klany
Plan Wydawniczy
Relacja z UbiDays08

DeviantART
SC Books

"Sojusz zła" - recenzja
"Kolekcjoner" - recenzja
SC: Conviction

Zapowiedź
Recenzja (PC)
Movies
Galeria
Conviction na E3
SC: Double Agent

O grze
Interfejs
Recenzja (XBOX)
Recenzja (PC)
Postacie
Wymagania sprzętowe
Hacking
Fabuła
Movies
Tryb multiplayer
Achievementy
Pasek zaufania
Rodzaje zakończeń
Video solucje (PC, X360)
Video solucje (Xbox)
Galeria
Promocja

SC: Essentials

O grze
Fabuła
Movies
Cheats
Galeria

SC: Chaos Theory

O grze
Interfejs
Recenzja (PC)
Recenzja (N-gage)
Wymagania sprzętowe
Fabuła
Wyposażenie
Włamywanie się
Hacking
Versus
Movies
Cheats
Video solucje
Galeria

SC: Pandora Tomorrow

O grze
Recenzja
Wymagania sprzętowe
Wyposażenie
Fabuła
Postacie
Movies
Cheats
Poradnik
Video solucje
Galeria

Splinter Cell

O grze
Recenzja
Wymagania sprzętowe
Fabuła
Postacie
Movies
Cheats
Video solucje
Galeria
Fan Zone
Story by Yuukimo
Story by IwaN Roz. 1
Story by IwaN Roz. 2
Story by IwaN Roz. 3
Story by IwaN Roz. 4
Story by IwaN Roz. 5
Story by IwaN Roz. 6
Story by IwaN Roz. 7
Story by IwaN Epilog
Story by Molook pt. 1
Story by Molook pt. 2
Stopka
SCC Copyright © 2007-2014

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Zakaz kopiowania materiałów bez zgody administracji.

 
SbI Roz. 3
 
Rozdział III


Vlad otworzył oczy i rozejrzał się po pomieszczeniu. Był to przestronny pokój z rzędem krzeseł i stołów. Na ścianie pod sufitem wisiał podwieszony duży telewizor. W rogu, tuż obok, stały automaty z kawą, napojami i ciasteczkami. Jedną ze ścian stanowiła przyciemniona szyba. Stało przy niej kilka kwiatków. Na podłodze znajdowała się niebieska wykładzina z po wyszywanymi jakimiś dziwnymi wzorkami. Po chwili Vlad jakby oprzytomniał i przypomniał sobie gdzie się obecnie znajduje. Teraz już wyraźnie rozpoznał na podłodze rzędy log Agencji. Nie często tu bywał, co najwyżej kilka razy z Saszą w niewielu wolnych chwilach w A.Z.T. Większość czasu spędzał na treningach, albo na studiowaniu dokumentów przed misją. Zresztą, do świetlicy zaglądali na ogół tylko jajogłowi i informatycy. Ciągle z podnieceniem konwersując między sobą o jakiś niepojętych danych, niezrozumiałych wzorach, bądź algorytmach. Jak błyskawica mignęły mu w myślach wydarzenie wczorajszej nocy. Niespodziewane odwiedziny Sitowa, rozmowa z nim w domu jak i w jego biurze, oraz przelot do Agencji. Na zewnątrz było jeszcze ciemno. Ścienny zegar wskazywał 4:30. Vlad podniósł się powili ze skórzanej kanapy, na której wcześniej spał.
Znów jestem w Agencji – pomyślał.
Jak oni mnie do tego przekonali? Chyba nie byłem trzeźwy w momencie podejmowania decyzji.
Wtedy przypomniał sobie o zdjęciu Osamy, które pokazywał mu Sitow.
Tak, jestem tutaj żeby w końcu zabić tego skurwysyna. Jestem tu dla Saszy.
Wstał i podszedł do przyciemnionego okna. Kiedy tak kroczył dopiero poczuł jak boli go głowa, a w gardle robi się sucho. Przystanął przed automatem z napojami. Wrzucił monetę i nacisnął guzik. Nic się nie stało.
Co jest do cholery? Czyżby to gówno było popsute?
Wówczas spojrzał na cennik.
Skurczybyki – pomyślał. Wrzucił kolejną monetę. Z automatu z lekkim stukotem wyleciała puszka. Vlad patrząc przez okno otworzył ją i wziął kilka łyków. Chłodny słodki napój rozlał się po jego gardle. Pragnienie na chwilę ustało. Ból głowy nie. Na zewnątrz było pochmurno i siąpiła lekka mżawka. Paskudna pogoda - pomyślał. W tym momencie zauważył na parkingu charakterystyczne czerwone terenowe Porsche Cayenne. Samochód Sitowa, a właściwie jego żony. On sam jeździł też Porsche tylko, że czarną dziewięćset jedenastką – przypomniał sobie. Jakim cudem jest tak wcześnie w robocie? Czyżby został tu od razu kiedy przyjechaliśmy? Nie. Przecież pamiętam jak wychodził z Agencji i wsiadał do auta. Rzeczywiście, jak się teraz dokładniej przyjrzeć to widać, że jego samochód jest nienagannie czysty i stoi na innym miejscu niż wczoraj. Chociaż kto wie jak długo pada deszcz, może to on obmył samochód. Zresztą co mnie obchodzi Sitow. Vlad skończył pić napój. Zgniótł w rękach puszkę, a następnie wyrzucił ją do kosza. Chyba nie zaszkodzi jak pójdę do z małą wizytą do majora Igora Krysowa. Vlad spojrzał jeszcze raz na ścienny zegar. Czarne wskazówki wskazywały 4:45. Krysow na pewno jest już w swoim gabinecie, przecież to pracoholik. Bardzo często nie powraca nawet do swojego mieszkania i całą noc siedzi nad czymś w biurze. Zresztą wcale mu się nie dziwię, że nie chce wracać do swojej starej zrzędliwej żony. Też bym na jego miejscu wolał dupczyć młode, zgrabne sekretarki i asystentki. Pewnym krokiem otworzył drzwi świetlicy i wyszedł na hol. Kiedy skręcał do głównego korytarza ktoś za nim krzyknął.
- Poruczniku Vladimirze Kuznow!– to był ochroniarz – Proszę chwilę zaczekać!
Vlad stanął w miejscu i obrócił się, tak aby mógł obserwować biegnącą w jego stroną postać. Był to barczysty, ciemnoskóry mężczyzna ubrany w swój niebieski, służbowy mundur. Kiedy stanął już przed Vladem powiedział.
- Poruczniku Vladimirze Kuznow. Mam dla pana nową przepustkę niskiego poziomu. – tu wręczył mu kawałek plastiku z logo A.Z.T. na niebieskim sznurku.
Na dokumencie obok danych i jakiegoś numerka, znajdowała się jego fotografia. Nie wyglądał na niej najlepiej. Lekko potargane włosy, przepite i podkrążone oczy, niechlujnie zapięta koszula.
A to skubańcy, musieli mi pstryknąć fotkę gdy wchodziłem tu wczoraj z Sitowem. Odebrał przepustkę z rąk strażnika i zawiesił ją sobie na szyi. Po czym dodał.
- Dziękuję.
- To jeszcze nie wszystko. – zatrzymał go strażnik, kiedy Vlad już chciał odchodzić.
- Ma pan teraz, nie będąc naszym pracownikiem, tylko niski poziom przepustki. Żeby dostać się do biura majora Igora Krysowa, gdzie zapewne pana zmierza, będzie pan potrzebował jakiejś osoby towarzyszącej z przepustką wysokiego poziomu. – po czym dodał – Zadzwonię więc po kapitana Borysa Krasowa. Proszę chwilę tutaj poczekać.

-------------

Krasow tak wcześnie w robocie? A no tak, dzisiaj misja w Egipcie.
Vlad usiadł na dużej kanapie, naprzeciw metalowego stolika o szklanym blacie, na którym leżała niebieska kryształowa tacka pełna małych cukierków. Bez namysłu wziął garść i schował do kieszeni. Jednego rozpieczętował i włożył do ust. Nie jadł nic od wczorajszego nędznego lunch’u spożytego w robocie. Głód zaczął mu ściskać żołądek. Przed wyruszeniem będę musiał naciągnąć ich na porządne śniadanie – pomyślał. Czekając na ochroniarza zaczął miętosić papierek po cukierku. Widniało na nim logo Agencji. W tym momencie do Vlada podszedł ponownie ochroniarz.
- Kapitan Borys Krasow już pana oczekuje na korytarzu F8 w bloku A na dziesiątym piętrze. – powiedział – Mam nadzieję, trafi pan tam bez większych przeszkód.
- Tak, oczywiście. – odparł Vlad – Przecież tu kiedyś pracowałem.
Po czym ruszył holem w kierunku głównego korytarza. Przed wykrywaczem metalu stało dwóch czarnoskórych ochroniarzy. Vlad pokazał im przepustkę, a następnie wyjął klucze i inne metalowe przedmioty na tackę trzymaną przez drugiego murzyna. Przeszedł przez bramkę. Wykrywacz krótko zapiszczał, nad bramką zapaliło się czerwone światełko. Co jest? Vlad przystanął. Ochroniarz bez tacki podszedł do niego i zapytał.
- Na pewno nie ma pan jeszcze przy sobie żadnych metalowych przedmiotów. Monet, kluczy, metalowego zapięcia od paska spodni…
Vlad nie nosił przy spodniach paska. W tym właśnie momencie coś do niego dotarło.
Nóż – pomyślał.
Przecież mam jeszcze mój nóż. Od tak dawna nigdy się z nim nie rozstaję, że zacząłem traktować go jak coś normalnego. Część mojego ubrania. Część mnie.
Vlad schylił się, podniósł nogawkę spodni i wyjął sporej wielkości nóż wojskowy. Płożył go na tacce. Ochroniarze wymienili między sobą zdziwione spojrzenia. W końcu jeden z nich przemówił.
- Proszę ponownie przejść przez bramkę.
Vlad przeszedł. Wykrywacz milczał. Ochroniarz z tacką podszedł do niego i powiedział.
- Proszę, oto pańskie rzeczy. – i podsunął mu tackę.
Vlad zaczął je chować z powrotem po kieszeniach. Na tacy brakowało noża. Wówczas drugi z ochroniarzy przemówił.
- Nóż przechowamy dla pana w naszym depozycie. – podał Vladowi okrągłą plakietkę z numerem. – Wydamy go panu kiedy będzie pan opuszczał Agencję. Względy bezpieczeństwa, sam pan rozumie. Na teren A.Z.T. nie wolno wnosić żadnej broni.
Na kawałku metalu widniało logo Agencji oraz wyryta liczba trzynaście. Vlad ruszył dalej labiryntem korytarzy schodów i wind. Nikt go już nie niepokoił. Kilka razy przechodził przez jakieś drzwi z zamkiem magnetycznym, jednak jego karta bez problemu je otwierała. Wszędzie jednak było wyraźnie widać podczepione pod sufitem kamery. Człowiek czuł się cały czas obserwowany. Jakby urządzenia mówiły do niego – widzimy twój każdy, nawet najmniejszy, ruch, nie próbuj żadnych sztuczek. Kiedy Vlad już doszedł na miejsce. Na korytarzu czekał na niego kapitana Borys Krasow. Spokojnie palił papierosa. Na widok Vlada zgasił peta w popielniczce i przywitał przybysza tymi słowami.
- Poruczniku Vladimirze Kuznow. – powiedział i wyciągnął do niego swoją rękę.- Ciszę się że pana widzę.
Ja też się cieszę. Jak cholera.
Vlad bez większego pośpiechu uścisnął dłoń kapitana.
- Major Igor Krysow już oczekuje pana w swoim gabinecie. – mówił Krasow. – Proszę za mną.
Poszli długim korytarzem, a następnie chodami na górę. Po drodze przeszli przez kilka drzwi, do otwarcia których Krasow używał swojej karty i jakiegoś kodu. Przy dwóch ostatnich następowała też identyfikacja głosowa kapitana. Na każdym, nawet najmniejszym, kroku, ich ruchy, pilnie śledziły kamery.
Wyraźnie wzmocnili zabezpieczenia od czasu kiedy tu pracowałem – pomyślał Vlad.
W końcu stanęli przed gabinetem majora Igora Krysowa. Krasow zastukał w drzwi. Po niespełna kilku sekundach z wnętrza biura dobiegł ich mocny głos.
- Proszę wejść.

-------------

Kapitan otworzył drzwi. Krasow oraz Vlad weszli do środka i stanęli przed biurkiem majora. Igor Krysow siedział na dużym skórzanym fotelu. Spokojnie palił kubańskie cygaro. Na przeciw niego na biurku nie było wiele rzeczy. Kilka równo poukładanych papierów oraz teczek. Niedaleko kryształowej popielniczki spoczywała pozłacana zapalniczka oraz obcinarka do cygar. Na rogu stał czerwony bezprzewodowy telefon. Kapitan Krasow przemówił.
- Majorze Igorze Krysow. To jest właśnie poruczniku Vladimir Kuznow. – kiwnął głową w stronę Vlada – Kiedyś pracował z nami w Agencji.
- Doskonale pamiętam. – przemówił major - Dziękuję jednak za przypomnienie kapitanie. Może pan już wracać do swoich obowiązków.
Krasow sprawnie obrócił się niemal w miejscu i wyszedł zamykając za sobą drzwi. W gabinecie pozostał tylko Vlad i Krysow. Major przemówił.
- Witam z powrotem, poruczniku Vladimirze Kuznow. – powiedział i zaciągnął się cygarem – Proszę spocząć. – dodał wskazując kanapę naprzeciwko, wykonanego z ciemnego drewna, biurka stojącą na niebieskim dywaniku z logo Agencji.
Vlad usiadł. Zapadła chwila ciszy, którą przerwał Krysow tymi słowami.
- Może cygaro?
- Chętnie. – powiedział Vlad, chociaż teraz bardziej chciało mu się pić niż palić.
Major Krysow wyciągając ręce wręczył mu, swoimi pulchnymi placami, przygotowane już uprzednio cygaro. Vlad zapalił je za pomocą pozłacanej zapalniczki, zaciągnął się i ponownie usadowił na kanapie.
- Aleksander Sitow dzwonił do mnie w twojej sprawie wczoraj wieczorem. – zaczął Krysow. – Podobno pragniesz wrócić do Agencji… - dodał.
- Sitow się rozpędził i albo on albo pan źle mnie zrozumiał. – powidział Vlad. – Nie zamierzam wracać do Agencji. Chcę tylko wyruszyć do Egiptu i dorwać w końcu tego skurwysyna Osamę. Sitow mówił mi, że Agencja może załatwić mi przelot.
- Ach, więc tak …Osama. – powiedział i westchnął Krysow – Swoją drogą to bardzo dziwna sprawa…
Urwał i w pokoju zapadła cisza. Po krótkiej pauzie major przemówił.
- Ale chyba jesteś świadomy, że pozwolenie ci na branie udziału w misji prowadzonej przez Agencję będzie wymagało twojego ponownego wcielenia w jej struktury? – po czym dodał – Chociażby tymczasowo.
- Niestety, jestem świadom tej niezmiernie przykrej konieczności. – powiedział Vlad.
- Przykrej konieczności? – zdziwił się Krysow – Czy praca z nami sprawiała ci przez te wszystkie lata jakieś przykrości?
- Tak i to większe niż ktoś taki na twoim stołku jest w stanie pojąć czy zrozumieć. – powiedział Vlad – Siedząc tutaj wygodnie przy biurku i tylko przerzucając papiery, oraz stawiając podpisy pod dokumentami.
- Widzę, że nic się nie zmieniłeś Vlad. – powiedział Krysow – Ciągle masz do czegoś, i to nie wiadomo czego, pretensje. O co ci tak w ogóle chodzi.
- O co mi chodzi? – powiedział Vlad – Ty dobrze wiesz o co mi chodzi. – dodał lekko podniesionym głosem.
- Ciągle rozpamiętujesz stratę Saszy, czyż nie? – mówił spokojnie Krysow – Zrozum to w końcu, to był wypadek, to nie była nasza wina, nic nie mogliśmy zrobić…
- Mogliście, a gówno zrobiliście. – powiedział Vlad.
- Otóż nie mogliśmy. – mówił Krysow – Wprowadzenie w ten rejon naszych sił na pewno nie pozostałoby niezauważone przez straż graniczną Korei Północnej. A gdyby wówczas nas tam zobaczyli mogliby uznać to za akt agresji, a wiesz czym to groziło. – po czym dodał - Nie można cały czas żyć przeszłością.
- Łatwo ci tak teraz mówić. Ty nie miałeś za plecami północno koreańskiej armii, a w plecaku śmiertelnego wirusa. – powiedział pod nosem Vlad.
- Praca w Agencji wiąże się z pewnymi zagrożeniami, a ty o tym doskonale wiesz. - kontynuował major – Wszyscy popełniamy błędy. Taka jest ludzka natura. Sztuka polega na tym, aby z tych błędów wyciągać słuszne wnioski.
Krysow zrobił efektowną pauzę.
-------------

- Ale czy wy je wyciągnęliście? – spytał Vlad.
- Co masz konkretnie na myśli, mówiąc te słowa? – zapytał Krysow.
- Chodzi mi o to co się od kilku lat dzieje w Agencji, a ty tego nie widzisz albo nie chcesz zauważać. – mówił Vlad.
Major milczał, siedząc głęboko w fotelu. Z jego cygara unosiła się smużka dymu.
- Mam na myśli tę całą brudna politykę i układy w Agencji. – kontynuował Vlad – Te całe wasze walki o teczki i stołki. Wykorzystywanie A.Z.T. do czerpania własnych zysków, układy poza plecami rządu, łapówki…
- Takie rzeczy zdarzają się niestety w większości wielkich instytucji. – przerwał mu Krysow – Agencja bynajmniej nie uznaje tego za coś dobrego. Staramy się to zwalczać.
Vlad nic nie powiedział. Palił swoje cygaro. Patrzył na bogaty wystrój gabinetu. Mojor kontynuował swoją wypowiedź.
- W Agencji od twojego odejścia wiele się zmieniło i zapewniam cię, że są to zmiany na lepsze.
Akurat – pomyślał Vlad.
Świnię zawsze ciągnie do błota i wszędzie je znajdzie.
- I jeśli chcesz teraz z nami współpracować, nawet tylko tymczasowo, to musisz się podporządkować do panujących tu zasad. – mówił twardo major – I pozbyć się żywionych do nas pretensji, oraz uprzedzeń. Poza tym o twoim udziale w tejże misji to ja sam muszę wyrazić zgodę. Jak na razie o ponowne pańskie przyjęcie prosił na mnie tylko Sitow…
- Ja nie zamierzam pana, majorze, prosić… - powiedział Vlad.
- No cóż… - odrzekł Krysow – Ma pan trudny charakter, poruczniku Vladimirze Kuznow. Jednak Aleksander Sitow bardzo na mnie w tej sprawie nalegał, a ja cenię sobie tego człowieka i liczę się z jego zdaniem. – po czym po krótkiej przerwie dodał - Dla tego przyjmuję pana z powrotem poruczniku Vladimirze Kuznow.
Zbytek łaski – pomyślał Vlad.
Zgasił resztę cygara w kryształowej popielniczce.
- Ale jeśli chce pan wiedzieć to w innych okolicznościach ..– mówił Krysow – nie przyjął bym pana.
Co za okazywanie szczerości, gdyby on był taki zawsze.
Major chwycił w swoje pulchne place słuchawkę od telefonu i nacisnął jakiś numer. Po chwili nastąpiło połączenie.
- Panno Anno wyślę zaraz do pani porucznika Vladimira Kuznowa. – mówił Krysow – Wręczy mu pani do wypełnienia nasze standardowe podanie o przyjęcie do pracy w Agencji. – po czym po krótkiej przerwie dodał – Tak. Formularz A, numer 26. Porucznik już za moment u pani będzie.
Krysow odłożył słuchawkę, po czym zwrócił się do Vlada.
- Moja asystentka Anna Gras czeka na pana w pokoju numer 318. To kilka metrów na lewo od mojego gabinetu.
Vlad wstał i bez słowa i wyszedł z gabinetu majora. W pokoju numer 318 przywitał go Anna Gras.
- Witamy ponownie w Agencji. – powiedziała i podając Vladowi dokumenty lekko się uśmiechnęła. – Ciszę się że znowu będzie pan z nami pracował.
- A ja nie bardzo. – powiedział Vlad – Chociaż może znowu nie aż tak bardzo… - dodał spoglądając na zgrabną figurę Anny.
Nawet w nieciekawym służbowy stroju wyglądała niezwykle ponętnie i seksownie. Major miał dobry gust w dobieraniu sobie żeńskiej części swojego personelu. To trzeba było mu przyznać. Anna tylko rzuciła na niego krótkie, przeszywające, spojrzenie. Vlad zaczął wypełniać kolejne mało ciekawe rubryki, takie jak dane osobowe, przebyte choroby, operacje i tym podobne. Część ankiety stanowił test określający IQ oraz psychikę. W pokoju panowała kompletna cisza, tylko od czasu do czasu, dało się słyszeć ciche serie szybkich stuknięć. To Anna wprowadzała coś do swojego komputera. W końcu Vlad odezwał się.
- No więc, jak tam u Michaela? – zapytał Vlad – Wciąż jesteście razem, czy już znalazłaś sobie jakąś nową ofiarę?
W tym momencie stukanie ustało lecz tylko na krótką chwilę.
- Już skończyłeś? – zapytała go Anna – Wiesz, że ankieta jest na czas?
- Nie, jeszcze nie skończyłem. – odparł Vlad – Ale mam podzielną uwagę. Więc wciąż jesteście razem?
- A co cię to tak nagle obchodzi? – zapytała Anna.
- Tak pytam po prostu z ciekawości. – powiedział Vlad.
- Ciekawość to pierwszy stopień do piekła. – odparowała mu Anna – Zapamiętaj to Vlad.
- No cóż, chciałem, tylko pogadać ale widzę, że nie jesteś dzisiaj jakoś wyjątkowo rozmowna. – powiedział Vlad – A co do twojej rady odnośnie ciekawości, to postaram się ją zapamiętać.
Na pięć minut przed upłynięciem wyznaczonego czasu Vlad oddał wypełniony dokument.
- Dobrze. – powiedziała Anna odbierając test – Sprawdzenie tego trochę potrwa. Gdybyś mógł tak w tym czasie czymś zająć…
- Chyba pójdę na agencyjną stołówkę, umieram z głodu. – powiedział Vlad – Zaprosiłbym ciebie na kawę, ale zapewne byś odmówiła…
Anna tylko ponownie zmierzyła go wzrokiem. Następnie rzekła.
- Casanova, lepiej się najedz, bo po teście czeka cię sprawdzian fizyczny. – lekko się uśmiechnęła, po czym dodała – Oczywiście jeśli zaliczyłeś test.
- Co, sprawdzian fizyczny? – powiedział wyraźnie niezadowolony Vlad – Po co? Przecież już przez to przechodziłem.

-------------

Anna tylko uśmiechnęła się na moment trochę bardziej widocznie i wróciła do swoich zajęć. Vlad opuścił pokój i udał się w kierunku stołówki A.Z.T. Ból głowy ciągle dawał o sobie znać. W dużej sali stały, puste teraz, rzędy skromnych krzeseł i stołów. Stołówka była samoobsługowa. Vlad wziął plastikową tacę ze sztućcami i talerzami. Nałożył sobie jedzenie i usiadł na pierwszym lepszym miejscu. W dzisiejszym menu Agencji była grochówka, spieczony stek z ziemniakami i jakimś zielonym świństwem. Jednym słowem nic wyszukanego, ale dobre i zjadliwe. A już na pewno dla głodnego człowieka. Po posileniu się Vlad wytarł twarz w papierową ściereczkę z logo Agencji.
No ciekawe czy Anna ma już moje wyniki – pomyślał i ruszył w kierunku pokoju 318. Kiedy wszedł do gabinetu Anna dalej zajmowała się wklepywaniem czegoś do komputera. Na jej burku leżała, już sprawdzony test.
- Moje gratulacje Vlad. – powiedziała na jego widok – Zdałeś.
I uśmiechnęła się.
- Też się niezmiernie cieszę. – odparł Vlad , lekko odwzajemniając uśmiech.
- Jednakże poziom twojego IQ spadł w porównaniu do tego jaki miałeś, kiedy po raz pierwszy podejmowałeś pracę w Agencji. – dodała Anna z niezmiennym uśmiechem na twarzy.
Vlad już się nie uśmiechał.
- Nasz ekspert od ćwiczeń i sprzętu Eva Smith – mówiła Anna – czeka na ciebie w sali treningowej Agencji. Tutaj masz swoją nową przepustkę średniego poziomu. – i wręczyła mu plastikową kartę podobną do tej którą dostał przy wejściu do Agencji. Przepustka z zewnątrz różniła się tylko kolorem. Zdjęcie pozostało to samo, co lekko mówiąc nie wprawiło Vlada w zadowolenie.
Ja też cię kocham – pomyślał i ruszył do sali treningowej Agencji.
Pomieszczenie znajdowało się w podziemnej części budynku. W sali treningowej panował półmrok. Tylko gdzieniegdzie znajdowały się oświetlone, skupionym punktowym światłem, miejsca. Na niemal całej hali znajdowały się jakieś drabinki, liny, płoty, makiety przedstawiające kawałki różnych domów i pomieszczeń. Jednym słowem istny labirynt z torem przeszkód. Nagle, nie wiadomo kiedy, z cienia wyszła jakaś postać. Była to zgrabna lecz niewysoka brunetka.
- Eva Smith. – powiedziała kobieta – A pan zapewne musi być Vladimirem Kuznowem. – po czy dodała – Proszę do szatni. – zrobiła gest ręką w kierunku niebieskich drzwi – Pana służbowy ubiór już tam czeka. – dodała.
Vlad bez słowa poszedł do przebieralni, zdjął swoje stare ubranie i założył obcisły czarny strój. Nałożył na głowę noktowizor, a w lewym uchu umieścił słuchawkę z mikrofon. Wyszedł na salę ale nie było tam już nikogo. Włączył noktowizję. Tam gdzie wcześniej stała Eva również nikt się nie znajdował. Początek toru był pusty. Wówczas do jego uszu, przez słuchawkę, dobiegł kobiecy głos.
- Vladimirze Kuznow, czy mnie pan słyszy?
- Słyszę. – odparł Vlad – Głośno i wyraźnie. Gdzie pani jest?
- To nieistotne. – odparła sztywno – Zna pan procedurę sprawdzianu. – po czym dodała – Jego czas jest ściśle ograniczony, a odliczanie pańskiego już się zaczęło. Cisza radiowa, aż do mety.
Vlad ruszył początkiem labiryntu, przekraczając białą linię z napisem start. Na początku było kilka płotów i ogrodzeń do pokonania, następnie jakieś okopy i dziury do przeciśnięcia. Potem imponująca konstrukcja różnych lin, drabin oraz rur. Na końcu stała makieta hangaru. Przed głównymi drzwiami, w oświetlonym miejscu, znajdowała się kamera. Vlad ominął ją i pozostając w cieniu obszedł budynek. Z tylu znajdowało się małe okienko. Wślizgnął się przez nie do środka. Znajdował się w małym pokoiku, w którym nie było nikogo ani niczego. Podszedł pod drzwi. Jednak kiedy chciał je otworzyć usłyszał jakieś kroki. Dźwięki były coraz głośniejsze, coraz bliższe, teraz całkiem bliskie. Vlad pchnął z całej siły drzwi. Postać po drugiej stronie, doznawszy potężnego uderzenia, straciła przytomność. Vlad ruszył dalej korytarzem do małego pomieszczenia na środku którego znajdował się mały stół z leżącym na min żółtym sześciokątem. Jego celem. Już szedł w jego stronę, kiedy nagle pół metra przed obiektem zatrzymał się. Za łatwe – pomyślał. Włączył termowizję. Około pięć centymetrów przed jego stopą widoczna była teraz wiązka lasera. Vlad uniósł lekko nogi i przeszedł ponad nią. Zabrał cel i tą samą trasą opuścił budynek. Kiedy szedł korytarzem zauważył, że strażnik ciągle leży bez ruchu, jednak dało się zauważyć, że oddychał co znaczy iż żył. Po dotarciu do mety Vlad usłyszał znowu w słuchawce głos Evy.
- Gratulację, przeszedł pan test i zmieścił się w wyznaczonym czasie, jak również poprawnie wykonał wyznaczone mu zadania. – następnie dodała z lekkim wyrzutem w głosie – Jednaj z Johnem mógł pan postąpić nieco delikatniej. – potem kontynuowała już normalnie – Jeśli nie ma pan tu już nic do załatwienia, to kapitan Borys Krasow oczekuje pana przy drzwiach do sali. Udacie się stamtąd do zbrojowni, a następnie bezpośrednio na lądowisko. Powodzenia w misji.
- Zaraz dołączę do kapitana, mam tylko jeszcze do załatwienia jedną sprawę w recepcji – powiedział Vlad i lekko uśmiechając się pokazał do kamery swój numer od depozytu.


->Rozdział Czwarty<-
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Reklama
Anti Spam
www.antyspam.pl
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 372
Nieaktywowany Użytkownik: 267
Najnowszy Użytkownik: oferkol
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Czana
27/08/2013 00:15
Ja zaglądam smiley Podrzuć temat..

bestia6985
26/08/2013 22:22
Żyje tu ktoś, to smutne że na tej stronie nikt nie siedzi ... smiley

Magda990
26/03/2013 15:12
Szkoda że tak tu cicho ;(

fischerowiec
16/01/2013 15:41
Ja też

Magda990
26/09/2012 15:37
Me ;D

reburn
17/09/2012 14:49
siemanko, zagląda tu ktoś czasem ?

Magda990
31/08/2012 09:27
no szkoda smiley a przy okazji to siema bo się nawet nie przywitałam smiley

Paul
30/08/2012 21:23
Eh, SCC śpi bo w sumie nikt nie ma czasu opiekować się serwisem, smutne to ale prawdziwe.

MarcedOne
19/08/2012 02:47
wieki mnie tu nie bylo a SCC dalej spi.

michal
09/08/2012 21:20
(przepraszam za składnię wypowiedzi, ale po dniu spędzonym w robocie, poprawność językowa jest ostatnią rzeczą, na której mi zależy... -_- )

Archiwum

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie